Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skuły. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 czerwca 2022

Gdzieś w Polsce... w czerwcu 2022. Mazowiecka wieś zabytkami i winem stoi (plus kolejne rekomendacje na lato)

Czerwiec niewiele się u nas różnił od maja. Znów kręciliśmy się po mazowieckich okolicach naszego letniska, ale ja szczególnie lubię te długie weekendy związane ze świętami religijnymi, bo są doskonałą okazją do zajrzenia do zabytkowych kościołów - nie tylko tych tłumnie odwiedzanych przez turystów, ale przede wszystkim takich, z których istnienia wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, a które często są architektonicznymi perłami o niebanalnych wnętrzach, na co dzień niedostępnych dla zwiedzających. Takim właśnie jest kościół pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skułach wzniesiony w 1678 r. O jego historii możecie przeczytać w poście pt. "Kościół w Skułach. Bo grzechy skuły Wasze serca...", tym razem jednak chciałabym Wam pokazać unikatowe polichromie, które zdobią ściany świątyni. Powstały w latach 1774-1775, gdy ówczesny proboszcz, ks. Mikołaj Smoleński zlecił gruntowny remont wówczas stuletniego kościoła. Właśnie wtedy ściany obito płótnem i na nim namalowane zostały sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Ich autorstwo niestety nie zostało ustalone. Wizerunek "Wniebowzięcia N.M.P" zdobiący sufit to dzieło Józefa Spornego z Nieszawy i Józefa Rutkowskiego.








Nie są to szczególnie wybitne dzieła sztuki, ale po pierwsze ciepło kojarzą się ze świętymi obrazami, które przynajmniej ja pamiętam z dzieciństwa, a po drugie, to jedyna tego rodzaju osiemnastowieczna polichromia kościelna, jaka powstała na Mazowszu. Niestety zwiedzanie jest teraz nieco utrudnione, bowiem kościół jest w trakcie remontu. Ściany są od zewnątrz obłożone rusztowaniami, a wewnątrz podobne konstrukcje podtrzymują stropy. Niemniej warto wejść do środka, bo ta niewielka świątynia ma niesamowity klimat.

Zajrzeliśmy też na kolejny piknik w Winnicy Dwórzno. Ja naprawdę szalenie lubię tam jeździć tylko po to, by posiedzieć na leżakach przy lampce wina w cieniu leciwej jabłonki, kupić fantastyczną aromatyzowaną oliwę od Oliwa Wypływa i zjeść coś pysznego z foodtrucka. Tym razem o podniebienia gości dbały Makarony u Piesiów. Ależ oni potrafią w makarony! Robią je sami, zaś wszystko inne przygotowywane jest na miejscu, bezpośrednio przed podaniem. A sosy są tak fantastyczne, że tych smaków nie powstydziłaby się niejedna włoska restauracja w dużym mieście. I uwaga! Na kolejnym wydarzeniu w Dwórznie, już w najbliższy weekend, również ich spotkacie. Więcej w rekomendacjach poniżej. 









REKOMENDACJE NA LIPIEC I KOLEJNE MIESIĄCE

WYSTAWY

Wydawało mi się, że w poprzednim miesiącu opowiedziałam Wam o wszystkim, co najbardziej interesujące w czasie wakacji. A jednak udało mi się znaleźć jeszcze więcej ciekawych ekspozycji - czasowych i jedną stałą, która właśnie się otwiera.

Wystawy czasowe

Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach, oddział tamtejszego Muzeum Narodowego, od 14 czerwca do 18 września 2022 r. zaprasza na wystawę pt. "Władysław Hasior. Poetyckość rzeczy". Pokazano na niej kilkadziesiąt prac artysty, głównie rzeźby i niepokojące asamblaże, z których Hasior jest najbardziej znany.

Od 3 lipca również do 18 września 2022 r. w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie zobaczyć będzie można ekspozycję pt. "Na tropie doskonałości. Wybrane dzieła z kolekcji Wojciecha Fibaka". Wśród pokazanych prac znajdą się dzieła tak wybitnych artystów jak Magdalena Abakanowicz, Wojciech Fangor, Jan Lebenstein, Jerzy Nowosielski, czy Andrzej Wróblewski.

Z kolei jeszcze do 28 września 2022 r. w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie trwać będzie wystawa nosząca tytuł "Modowy luksus”, na której pokazano zakupioną niedawno przez to muzeum kolekcję historycznych strojów oraz akcesoriów damskich powstałych głównie od pierwszej połowy XIX w. aż do lat pięćdziesiątych XX w. Wśród eksponatów znalazły się zarówno ubiory, jak i wachlarze, torebki, parasolki, nakrycia głowy, obuwie, a nawet przybory toaletowe, w tym flakony do perfum. 

Muzeum Mazowieckie w Płocku przygotowało ekspozycję czasową pt. "Szkło Huty Niemen". Wystawa dostępna będzie od 30 czerwca do końca września 2022 r. i będzie można na niej zobaczyć ok. 500 (!) katalogowych wyrobów Huty Niemen działającej do II wojny światowej we wsi Brzozówka (obecnie znajduje się na terytorium Białorusi), największego w dwudziestoleciu międzywojennym polskiego producenta i eksportera przedmiotów szklanych. Wśród eksponatów znajdą się wykonane w większości w stylu art déco wielobarwne zestawy toaletowe, flakony na perfumy, żardiniery, wazony, zestawy do ponczu i mnóstwo innych przedmiotów pochodzących z prywatnych zbiorów czterech kolekcjonerów: Juliusza Bołbota, Grzegorza Budzyńskiego, Ireneusza Matery i Michała Naglika.

Od 15 czerwca w Willi Oksza wchodzącej w skład Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, oglądać można wystawę pt. "Wojciech Brzega (1872-1941). Talent i praca". Wojciech Brzega współpracował ze Stanisławem Witkiewiczem przy tworzeniu stylu zakopiańskiego i jest drugim najbardziej znanym artystą reprezentującym ten styl oraz pierwszym Góralem, który zdobył wykształcenie artystycznie. Wystawę zorganizowano z okazji przypadającej w tym roku 150. rocznicy urodzin twórcy. Pokazano na niej rzeźby, a także meble i projekty w stylu zakopiańskim oraz realizacje do wnętrz kościołów i kaplic. Potrwa do 2 października 2022 r. 

Nowe wystawy stałe

Po wielu miesiącach renowacji jutro zostanie otwarty Nowy Skarbiec Koronny w Zamku Królewskim na Wawelu w zupełnie nowej aranżacji pozwalającej na zaprezentowanie znacznie większej ilości eksponatów obejmujących najważniejsze polskie pamiątki historyczne. Najcenniejszym jest Szczerbiec - miecz koronacyjny królów Polski. Poza nim na wystawie znajdą się również inne cenne militaria, wyroby złotnicze, liczne klejnoty i kamienie szlachetne, a także pamiątki po Janie III Sobieskim (wśród nich płaszcz kawalera Orderu Świętego Ducha, dar króla Francji Ludwika XIV) i trofea z bitwy pod Wiedniem.

IMPREZY PLENEROWE

Już w najbliższy weekend, 2 i 3 lipca 2022 r., Winnica Dwórzno zaprasza na Festiwal Wina i Oliwy. To jest zdecydowanie moja ulubiona z imprez organizowanych w Dwórznie w całym roku, niezwykle bogata w rozmaite atrakcje. Oprócz degustacji wina z miejscowej winnicy oraz oliwy od Oliwa Wypływa, na które obowiązują zapisy i bilety, można skorzystać ze sporej strefy gastro (oprócz wspomnianych Makaronów u Piesiów swoje stoisko będzie miała również Smażalnia ryb Orka z Pruszkowa, którą odkryliśmy w czasie ubiegłorocznej edycji festiwalu) lub zaopatrzyć się w dobrej jakości rękodzieło (m.in. anioły malowane na starych deskach, czy ręcznie robione świece sojowe) oraz w produkty spożywcze (wędzone ryby, kawę, miody, ręcznie robione cukierki i lizaki). Wieczorem zaplanowane są koncerty. Natomiast dla dzieci w niedzielę 3 lipca będą jak co roku dmuchańce i występy akrobatów. 

A już dwa tygodnie później, 16 lipca 2022 r., we wspomnianej Winnicy Dwórzno odbędzie się kolejne wydarzenie, tym razem Piknik Jazzowy. To będzie już bardziej kameralna impreza, podobna do tej, którą opisałam w pierwszej części wpisu i do majówkowej. Główną atrakcją będzie plenerowy koncert septetu Swingin' Promised Band, ale oczywiście będzie również możliwość zwiedzania winnicy z degustacją, jak zwykle na zapisy i z koniecznością zakupu biletów.

Jeśli spodobały Wam się imprezy plenerowe na Zamku Ogrodzieniec w Podzamczu, które polecałam Wam miesiąc temu, to powinna przypaść Wam do gustu również bogata oferta przygotowana na nadchodzące miesiące przez zamek w Czersku. Wśród nich najciekawszy jest cykl wydarzeń o wspólnej nazwie Historia Viva!, w czasie których rekonstruktorzy zapraszają na spotkania z "żywą" historią z kolejnych epok, od wczesnego średniowiecza aż po wiek XVII, a także koncerty jazzowe, czy Noc Spadających Gwiazd, która będzie mieć miejsce 13 sierpnia 2022 r. Po szczegółowy kalendarz wydarzeń odsyłam na stronę zamku.

W dniach 17-21 sierpnia 2022 r. w Bolesławcu odbędzie się 28 Bolesławieckie Święto Ceramiki. Na Rynku zaprezentują się producenci tej charakterystycznej ceramiki znanej nie tylko w całej Polsce, ale i za granicą. Obok nich będą również kramy z rozmaitym rękodziełem, starociami i gastronomią. Dodatkową atrakcją będą koncerty, m.in. Viki Gabor, Roksany Węgiel, Baranovskiego, Kwiatu Jabłoni, czy artystów krakowskiej Piwnicy pod Baranami.

I na koniec jeszcze impreza transgraniczna, czyli Święto Starego Miasta Zgorzelec - Jakuby i Altstadtfest Görlitz, które po dwuletniej pandemicznej przerwie odbędzie się po obu stronach Nysy Łużyckiej w dniach 26-28 sierpnia 2022 r. Nie udało mi się jeszcze znaleźć tegorocznego programu, ale w latach minionych było to bardzo barwne wydarzenie z paradą starych samochodów, wesołym miasteczkiem, licznymi kiermaszami rękodzielniczo-gastronomicznymi i występami grup rekonstrukcyjnych w strojach z minionych epok. Oczywiście bogatszy program był po stronie niemieckiej, ale i u nas można było zaopatrzyć się w ceramikę bolesławiecką, czy poszukać perełek na targu staroci. Jak tylko będę znać więcej szczegółów, na pewno się z Wami nimi podzielę.

Z DZIEĆMI

11 czerwca 2022 r. po trzyletniej modernizacji otwarto Planetarium Śląskie w Chorzowie, które powstało w 1955 r. i było pierwszą taką placówką w Polsce. Obecnie nosi nazwę Planetarium - Śląski Park Nauki i jest największym tego typu miejscem w naszym kraju i jednym z najnowocześniejszych w Europie. Prezentuje zagadnienia z zakresu sejsmologii, meteorologii i astronomii. Oprócz samego Planetarium w obiekcie znajdują się sale ekspozycyjne, gdzie można poznać i doświadczyć zjawisk atmosferycznych takich jak trzęsienie ziemi, czy wyładowania atmosferyczne, zapoznać się z kolumną pogodową, czy różnymi strefami klimatycznymi w tzw. pokojach klimatycznych. Są również symulatory lotów w kosmos. Jeśli w tym roku uda mi się z chłopakami zajrzeć w te strony, Planetarium będzie jednym z pierwszych miejsc, do których skierujemy swoje kroki.

I tradycyjnie przypominam, że polecenia wydarzeń w Warszawie znajdziecie w najnowszej części cyklu Warszawa przyłapana, Warszawie przyłapanej... w czerwcu 2022 - jak zawsze na końcu tekstu.

piątek, 29 kwietnia 2022

Gdzieś w Polsce... w kwietniu 2022. Ukryte skarby Podkowy Leśnej i las pełen zawilców (plus garść pomysłów na majówkę)

Na początku chciałabym Wam podziękować za bardzo ciepłe przyjęcie pierwszej części cyklu Gdzieś w Polsce, szczególnie rekomendacji na kolejne miesiące, przy których sporo się napracowałam oraz za podpowiedzi o jeszcze większej liczbie interesujących wydarzeń w całym kraju, które ja przegapiłam (zwłaszcza Kasi za Łempicką). Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy i do tego, by następne odcinki ukazywały się tak regularnie jak Warszawa przyłapana.

Tym razem jednak chciałabym opowiedzieć nie o wystawie, a o pewnym detalu architektonicznym, który znalazłam właściwie przez przypadek. Jeśli regularnie czytacie wpisy na blogu, to zapewne wiecie, że w czasie podróży kieruję się zasadą, że nie ma miejsc, w których nic nie ma. Dlatego planując wyjazdy, nawet te jednodniowe, przeczesuję Internet w poszukiwaniu miejsc wartych odwiedzenia, głównie tych nieco spoza szlaku. I robię to najczęściej oglądając zdjęcia. Rozmaite i często przypadkowe. I tym sposobem, przygotowując trasę przedświątecznego spaceru po Podkowie Leśnej, trafiłam na fotografię kapitalnej dekoracji ceramicznej na ścianie kościoła pw. św. Krzysztofa w tym mieście. Świątynia zasłynęła w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku bigbitowymi mszami św. skomponowanymi przez Katarzynę Gartner. Przyciągały tłumy młodych ludzi nawet z Warszawy i były solą w oku ówczesnych władz. Zdjęcie zaś odesłało mnie na bloga Patrzę Kadrami fotografki Anety Mikulskiej i to ona podpowiedziała mi dokładną lokalizację dekoracji, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję. Obraz, przedstawiający scenę kuszenia Adama i Ewy, został zaprojektowany przez małżeństwo ceramików Hannę Modrzewską - Nowosielską (1917-2008) i Leszka Nowosielskiego (1918-1999), którzy mieszkali w Podkowie Leśnej i prowadzili tam pracownię Galeria Ogród.



Więcej ceramicznych obrazów państwa Nowosielskich znajduje się w ogrodzie przy ich domu, gdzie mieściła się również wspomniana pracownia (ul. Helenowska). Na co dzień niestety nie można tam wejść, ale w minionych latach ogród otwierał się dla gości w ramach cyklicznego wydarzenia o nazwie Festiwal Otwarte Ogrody, który w tym roku odbędzie się w dniach 10-12 czerwca. Nie ma jeszcze szczegółowego programu, ale mam nadzieję, że uda mi się go Wam przekazać w kolejnym poście z cyklu Gdzieś w Polsce, za miesiąc.

A jak już zajrzycie do Podkowy, to koniecznie odwiedźcie również domy Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. Tak, domy! O Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku słyszała pewnie większość z Was. Tymczasem w Podkowie Leśnej można zobaczyć jeszcze jedno miejsce związane z tym literackim małżeństwem. To przepiękna modrzewiowa willa Aida, letnia rezydencja rodziny Lilpopów (Anna była córką Stanisława Wilhelma Lilpopa). Zanim Iwaszkiewiczowie w 1928 r. na dobre osiedli w Stawisku, to właśnie Aida była ich ukochanym miejscem, tu przyjmowali wielu znamienitych gości, głównie ze świata literackiego. Dom do dziś zachował swój dawny urok. Niestety do środka można wejść tylko w czasie wydarzeń kulturalnych, które się tu odbywają i prawdopodobnie, podobnie jak w przypadku pracowni Nowosielskich, będzie to możliwe w ramach Festiwalu Otwarte Ogrody.


Z kolei utworzenie muzeum w Stawisku było ostatnią wolą zmarłego w 1980 r. Jarosława Iwaszkiewicza. Wnętrza zachowano w takim stanie, w jakim zastała je śmierć właściciela. Można zatem poczuć się jak podglądacz, który zza firanki przygląda się życiu innych ludzi i zajrzeć do sypialni pisarzy, do ich jadalni oraz salonów, a przede wszystkim do gabinetu Iwaszkiewicza i jego bogatej biblioteki. Kolekcja muzeum obejmuje nie tylko oryginalnie umeblowane wnętrza, ale również całą spuściznę małżonków, w tym ich rękopisy, prywatną korespondencję, zdjęcia i dokumenty, a także olbrzymi zbiór sztuki gromadzony jeszcze przez dziadka Anny, Stanisława Lilpopa. Dla mnie jednak najbardziej interesujące są dzieła dwudziestowieczne na czele z portretem Iwaszkiewiczów autorstwa Witkacego i rzeźbami Xawerego Dunikowskiego. Gorąco polecam wizytę w tym niezwykłym domu. 




  

Od jakiegoś czasu turystyka nieco odwraca się od miast i zabytków na rzecz natury i na pewno niebagatelny wpływ miała na to również pandemia. Modne zrobiło się odwiedzanie miejsc, gdzie kwitną sezonowe rośliny. Szał zaczął się od krokusów w Dolinie Chochołowskiej, po nim przyszło zainteresowanie konwaliami, jesienią zaś wrzosowiskami. W tym roku popularna jest tzw. Aleja Czereśniowa u stóp Góry Św. Anny na Opolszczyźnie. U nas na Mazowszu niekwestionowanym hitem są zawilce. Można je zobaczyć w wielu miejscach, ale zdecydowanie największe wrażenie robią w rezerwacie Skulski Las położonym w gminie Żabia Wola. Wciąż jeszcze można tam zobaczyć całe dywany tych niewielkich białych kwiatów. Jeśli nie macie planów na majówkę, to gorąco polecam spacer. Przy okazji warto też zajrzeć na piknik do niedalekiej Winnicy Dwórzno, o którym więcej przeczytacie poniżej w rekomendacjach na maj i kolejne miesiące. 







REKOMENDACJE NA MAJ I KOLEJNE MIESIĄCE

Większość wydarzeń, w tym prawie wszystkie wystawy w muzeach, które polecałam Wam miesiąc temu, wciąż pozostaje aktualna. Znajdziecie je na końcu wpisu "Gdzieś w Polsce... w marcu 2022. Wilkoń w Radziejowicach i rozbiórka Solpolu (plus mnóstwo kulturalnych poleceń na kolejne miesiące)". Oczywiście znalazłam już następne, ale tym razem więcej będzie propozycji wydarzeń plenerowych, bowiem bardzo dużo instytucji przygotowało bogatą ofertę na majówkę. Są wśród nich zamki, skanseny, a nawet... winnica w pobliżu Warszawy. Większość wydarzeń będzie trwać cztery dni!

WYSTAWY

Wystawy czasowe

Na dwie bardzo ciekawe wystawy zaprasza Muzeum Narodowe w Gdańsku. Pierwsza poświęcona jest jednemu z najważniejszych polskich rzeźbiarzy XX w., Augustowi Zamoyskiemu. Na ekspozycji pt. "August Zamoyski. Myśleć w kamieniu" prezentowanej w Oddziale Sztuki Nowoczesnej tego muzeum mieszczącym się w Pałacu Opatów w Oliwie od wczoraj do 28 sierpnia 2022 r. zobaczyć można zarówno rzeźby artysty, jak i zdjęcia, szkicowniki, prowadzoną przez niego korespondencję, czy też notatki dokumentujące jego bogate życie i podróże. Wystawa była wcześniej prezentowana w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie (niestety nie zdążyłam jej zobaczyć) i w Muzeum Narodowym w Poznaniu.

Druga, zorganizowana z kolei przez Oddział Etnograficzny tego muzeum, który siedzibę ma dla odmiany w Spichlerzu Opackim, nosi tytuł "Wdzięk i fantazja. Moda i reklama w PRL-u w twórczości fotograficznej Zbigniewa K. Wołyńskiego". To prezentacja dorobku jednego z najbardziej znanych polskich fotografów "komercyjnych", zajmujących się nie fotografią reporterską jak większość tych pokazywanych na wystawach, a użytkową, wykonywaną na potrzeby rozmaitych instytucji. Temat dla mnie niezwykle ciekawy! Ekspozycja prezentowana będzie aż do 30 czerwca 2023 r.  

Natomiast miłośników wzornictwa z czasów Polski Ludowej powinna zainteresować najnowsza wystawa czasowa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu pt. "Eryka i Jan Drostowie". Państwo Drostowie związani byli z Hutą Szkła Gospodarczego "Ząbkowice" w Dąbrowie Górniczej. Naczynia codziennego użytku podnieśli do rangi sztuki. Do dziś zdobią stoły w wielu domach oraz są poszukiwane przez kolekcjonerów. Ekspozycja będzie dostępna do 28 sierpnia 2022 r.

W Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu 1 kwietnia otwarto wystawę pt. "Watra baśni sędziwej. Huculska sztuka ludowa ze zbiorów Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu". Nie jestem jakąś szczególną miłośniczką sztuki ludowej, jednak większość góralskiego rękodzieła bardzo mi się podoba, zaś sztuka huculska należy do najciekawszych i najbardziej rozpoznawalnych. To przede wszystkim bardzo charakterystyczne wyroby ceramiczne oraz drewniane, wysadzane kolorowymi koralikami, ale także skórzane pasy i buty, czy mosiężna biżuteria. Ekspozycja potrwa do 4 września 2022 r. 

Z kolei w Muzeum Czartoryskich w Puławach do 30 grudnia 2022 r. gościć będzie kapitalna wystawa pt. "W podróży". Widziałam ją już w ubiegłym roku w pałacu w Nieborowie. Poświęcona jest polskim podróżnikom z minionych stuleci i przedmiotom towarzyszącym im w czasie eskapad. Więcej przeczytacie we wpisie pt. "Polska złota jesień w Arkadii i Nieborowie. Styl francuski, czy angielski, oto jest pytanie!". Ogromnie polecam!

Nowe wystawy stałe

W ostatnim czasie wiele polskich muzeów otworzyło nowe wystawy stałe w nowatorskich, niezwykle ciekawych aranżacjach. Jedną z nich jest ekspozycja pt. "Miasto-Moda-Maszyna" prezentowana od 30 grudnia 2021 r. w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Zajmuje aż trzy piętra i opowiada historię Łodzi jako miasta związanego z przemysłem włókienniczym. Najciekawsza jest część poświęcona modzie. Można na niej zobaczyć ubiory marek z okresu PRL-u wyeksponowane niczym w sklepowych witrynach z tamtych czasów w towarzystwie zrekonstruowanych neonów, ale także stroje szyte w domach z wykrojów zamieszczanych w niemieckich czasopismach typu Burda (moja babcia też z nich korzystała), czy kreacje projektów absolwentów Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Absolutna gratka dla miłośników mody.

I pamiętajcie, że 14 maja (w Krakowie od 13 maja) odbędzie się tegoroczna edycja Nocy Muzeów. Śledźcie wydarzenia w swoich miastach, bo po pandemicznej przerwie na pewno muzea będą prześcigały się w atrakcjach.

IMPREZY PLENEROWE

Majówka

To jest chyba najbardziej wyczekiwany weekend w roku, gdy po jesienno-zimowym zastoju rusza większość wydarzeń plenerowych w całym kraju. Wiele z nich wraca do kalendarza po dwuletniej pandemicznej przerwie. W tym roku wystarczy wziąć urlop w poniedziałek 2 maja, by cieszyć się czterema dniami wolnego. W wielu miejscach pikniki będą trwały przez cały ten okres. No to ruszamy!  

Zamek w Czersku zaprasza na wydarzenie pod nazwą "Orzeł i smok, czyli majówka na dworze księcia Janusza", które potrwa od 30 kwietnia do 3 maja 2022 r. w godz. 11:00-19:00. Na zamkowym dziedzińcu będzie można zobaczyć rycerzy, dworzan w średniowiecznych strojach, a także wziąć udział w grach i zabawach związanych z tym okresem, czy prezentacji dawnych rzemiosł.  Przy okazji warto też zejść na podzamcze, gdzie o tej porze roku pięknie kwitną jabłonie (to tak w nawiązaniu do "turystyki kwiatowej"). Jeśli nie wierzycie, zajrzyjcie do postu pt. "Zamek w Czersku w majowej scenerii".


Również od 30 kwietnia do 3 maja 2022 r. na Zamku Książ w Wałbrzychu odbędzie się XXXII Festiwal Kwiatów i Sztuki. W zamkowych wnętrzach będzie można zobaczyć aranżacje kwiatowe, których motywem przewodnim będzie w tym roku "Świat baśni i bajek" inspirowany takimi opowieściami jak "Piękna i Bestia", "Kraina Lodu", "Aladyn", "Zaplątani", czy "Mała Syrenka". Na dzieci czekać będą animatorzy przebrani w postaci z tych bajek oraz nocne zwiedzanie zamku zamienionego w tym czasie w mroczną chatę Baby Jagi. Całość uzupełnią pokazy florystyczne na żywo, ciekawe wykłady oraz kiermasz roślin i produktów regionalnych. 

A skoro mowa o produktach regionalnych, to na majówkę zaprasza również Winnica Dwórzno, największa winnica na Mazowszu. Między 30 kwietnia, a 3 maja 2022 r. będzie można zwiedzić winnicę z degustacją produkowanych tu win (obowiązują bilety na konkretny dzień i godzinę) lub po prostu przyjść na piknik, podczas którego będzie można kupić wino na kieliszki lub na butelki, zjeść posiłek z foodtrucka, czy upiec kiełbaskę na ognisku. Gorąco polecam, bo byłam już kilka razy na imprezach w Dwórznie i za każdym razem, nawet w czasie rzęsistego deszczu, atmosfera była niepowtarzalna. 


W czasie przedłużonego weekendu sporo ciekawych wydarzeń będzie się odbywać w skansenach w całej Polsce.

W Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu będą mieć miejsce dwie zupełnie różne imprezy - 1 maja 2022 r. w godz. 10:00-18:00 "Myśliwskie gotowanie na polanie", zaś 3 maja 2022 r. w tych samych godzinach, "Majówka w skansenie". Pierwsza, jak wskazuje nazwa, poświęcona jest tradycjom myśliwskim. Wśród atrakcji znajdą się pokazy ras psów myśliwskich, pokazy sokolnicze, konkurs wabienia jeleni, prezentacja brzmienia rogów myśliwskich i wreszcie gotowanie gulaszu myśliwskiego oraz degustacja innych potraw z dziczyzny. Ja wiem, że tematyka polowań jest w dzisiejszych czasach dość kontrowersyjna. Sama szanuję przyrodę, fotografuję zwierzęta i nigdy bym do żadnego nie strzeliła, niemniej dziczyznę jem i uważam, że kontrolowana polityka łowiecka jest bardziej naturalna niż nadprodukcja mięsa z krów i świń. Z kolei podczas "Majówki w skansenie" dzięki prezentacji dawnych wiosennych prac domowych, gospodarskich i polowych będzie można poznać codzienne życie mieszkańców mazowieckich wsi na przełomie XIX i XX w. Najciekawsze będą jednak pokazy pracy wiatraka (odbędą się w godz. 10:30, 13:30 i 15:30). Obu imprezom towarzyszyć będą kiermasze rękodzieła i produktów regionalnych.

Skansen Rzeki Pilicy w Tomaszowie Maz. zaprasza 2 maja 2022 r. w godz. 12:00-18:00 na Majówkowy Piknik Ludowy. W programie jest mnóstwo atrakcji, chociażby warsztaty tkackie, występy zespołów ludowych, czy kiermasz z rękodziełem i regionalnymi potrawami.  

Inne wydarzenia

Tydzień po majówce, w dniach 7-8 maja 2022 r., na zamku w Czersku odbędzie się kolejna impreza - XII Turniej Rycerski, który wraca po dwuletniej pandemicznej przerwie. Będą pojedynki rycerskie, pokazy sokolnicze i konne, koncerty muzyki danej oraz rekonstrukcja bitwy.

Z DZIEĆMI

I na koniec jeszcze jedno polecenie na majówkę, choć nie tylko, tym razem głównie dla rodzin z dziećmi. Od dziś można zwiedzać Orientarium w ZOO w Łodzi. To nowocześnie zaaranżowana przestrzeń poświęcona faunie i florze Azji Południowo-Wschodniej, przypominająca nieco wrocławskie Afrykarium. W obszernym pawilonie oraz na wybiegach zewnętrznych można zobaczyć m.in. słonie, orangutany, makaki i mnóstwo innych zwierząt. Są też olbrzymie akwaria i podwodny tunel o długości 26 m (podobny we Wrocławiu ma długość 20 m), a także ptaki swobodnie fruwające ponad głowami gości. Dla nas to doskonały powód, by znów wybrać się do Łodzi, którą bardzo lubimy.

Pamiętajcie, że cykl Gdzieś w Polsce nie uwzględnia Warszawy. Rekomendacje na maj dla stolicy znajdziecie już jutro w kolejnej części Warszawy przyłapanej, Warszawie przyłapanej... w kwietniu 2022.

Mam nadzieję, że powyższe polecenia przydadzą się Wam w czasie majówki. Ja tymczasem zapełniam już kalendarz na kolejne miesiące, głównie na czerwiec, ale powoli także na wakacje. Zapraszam zatem do lektury następnych części cyklu Gdzieś w Polsce, a jeśli jesteście z Warszawy lub macie w planach odwiedzić stolicę, to także Warszawy przyłapanej.  

czwartek, 31 grudnia 2020

2020. W cieniu koronawirusa

Chyba nikt się nie spodziewał, że ten rok będzie tak wyglądał! Niemal z dnia na dzień wszystko stanęło, zamknięto granice, przestały latać samoloty, ludzie zamknęli się w swoich krajach i przeważnie w swoich domach. Świat który znaliśmy, otwarty, mobilny, dający setki możliwości spędzania czasu wolnego, pozwalający podjąć szybką decyzję o tym, że jutro na obiad jemy pizzę we Włoszech, nagle przestał istnieć. Duże imprezy sportowe zostały przełożone o rok i chyba po raz pierwszy w historii nie został otwarty ogród Keukenhof w Holandii. Nikt nie wiedział, co wydarzy się następnego dnia, czy pokonamy niewidzialnego wroga przed majówką lub wakacjami. My w tym wszystkim mieliśmy sporo szczęścia, bo nie zrobiliśmy żadnej wakacyjnej rezerwacji, choć zazwyczaj już jesienią mamy pobookowane hotele na lato następnego roku. Ze względu na ubiegłoroczny remont w tym nie planowaliśmy wakacyjnych szaleństw i zrezygnowaliśmy z naszego corocznego roadtripu po Europie.


I choć w założeniu miał to być słabszy podróżniczo rok, to paradoksalnie zaczął nam się doskonale i nad wyraz wcześnie, gdy koronawirus był jeszcze newsem z Chin w serwisach informacyjnych. Tym sposobem już 2 stycznia siedziałam z dzieciakami w pociągu do Gdyni! Głównym powodem była wystawa mody Barbary Hoff goszcząca wówczas w Muzeum Miasta Gdyni i stulecie powrotu Polski nad Bałtyk. Chciałam też przejść gdyński szlak modernizmu. Gdynia nie jest miastem łatwym w odbiorze i dość długo dojrzewałam do tego, by odwiedzić ją nie jako przystanek w czasie wakacji nad morzem, ale dla niej samej. I wiecie co? Gdynia bardzo zyskuje na bliższym poznaniu. Pokochałam ją całym sercem i wiem, że będę wracać.







To był też mój pierwszy wyjazd tylko z chłopakami, bez Piotra. Wdrożyliśmy nową metodę spędzania czasu w podróży - dzielenie dnia na pół, po połowie dla każdego, zgodnie z jego zainteresowaniami. Sprawdziło się znakomicie i mieliśmy wielkie plany, by wyruszyć we trójkę na weekendowy podbój kolejnych miast. Następny na liście był Wrocław w kwietniu, no ale wtedy byliśmy już zamknięci w domach z wiadomo jakiego powodu i nad Odrę pojechaliśmy dopiero po pierwszym lockdownie, w sierpniu, jednak we czwórkę, ale o tym będzie w dalszej części tekstu.



Zanim jednak pandemia uziemiła wszystkich, kilka dni w czasie zimowych ferii spędziliśmy w lutym na Podlasiu. Celem była Białowieża, ale po drodze zrobiliśmy sobie kilka przystanków przy przepięknych niebieskich cerkwiach i wiekowych cmentarzach. Ten wyjazd również był dla nas czymś zupełnie nowym, bowiem zdecydowaliśmy się na pobyt w dużym samowystarczalnym hotelu ze strefą SPA i Wellness. Basen, jacuzzi, sauny, masaże, piwna kąpiel... Lenistwo, czy starość? Ale podobało się i nam, i dzieciom.






A potem zamknięto hotele, kulturę, gastronomię i granice. Opustoszały ulice, przeszliśmy na zdalną naukę i pracę. Ja na szczęście miałam ten komfort, że mój charakter pracy nie pozwala na wykonywanie jej z domu i po krótkim epizodzie świadczenia jej w taki sposób szefostwo zadecydowało, że jednak wracamy do biura, ale w systemie zmianowym. Dzięki temu mogłam na bieżąco obserwować, co dzieje się w mieście i utrzymać comiesięczny blogowy cykl Warszawa przyłapana, choć w tamtym momencie to wcale nie było takie oczywiste. To dla mnie bardzo osobisty cykl i cieszy mnie przede wszystkim to, że mogłam na bieżąco pokazywać Wam, że mimo przygnębiającego na pierwszy rzut oka wrażenia miasto nie poddawało się tak łatwo pandemii i żyło, choć nieco spowolnionym rymem, że chociaż zamknięto muzea i restauracje, to pustkę wypełniały wystawy plenerowe i gastronomia na wynos i że warto dać coś od siebie, by pomóc innym przetrwać. To jest właśnie ten aspekt blogowania, który lubię najbardziej, promowanie i zachęcanie innych do działania. 





Był to również doskonały czas na lepsze poznanie miejsc, w których bywa się codziennie, ale tak naprawdę wcale ich nie znając, jak w przypadku Starego Mokotowa, gdzie od 17 lat pracuję. Bo jakoś do tej pory nie było czasu i okazji, by tę okolicę poznać nieco lepiej. Puławską pamiętam głównie z dzieciństwa, gdy z babcią, która mieszkała na Służewcu, przyjeżdżałam do kina Moskwa i na baseny na Warszawiance, wówczas jeszcze odkryte. Kilka razy byłam w Królikarni na wystawach, czasem wpadałam do kawiarni przy kinie Iluzjon po jego przeprowadzce na Narbutta. Teraz, gdy zaczynałam pracę po południu nigdzie nie musiałam się spieszyć, więc zamiast biec z metra prosto do biura, zagłębiałam się w ulice i podwórka tej części Warszawy. A jest co oglądać! Mimo wojennych zniszczeń zachowało się tu sporo, jak na Warszawę, architektury z okresu dwudziestolecia międzywojennego, z detalami, które spokojnie mogłyby ilustrować katalogi stylu art deco. Jest też trochę całkiem udanych realizacji powojennych i mnóstwo zieleni. Wystarczy nieco oddalić się od ruchliwej Puławskiej, by znaleźć ciszę, spokój, fajne knajpki i nieco street artu. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że mam pod nosem jeden z najprzyjemniejszych zakątków stolicy!





Gdy w maju i czerwcu powoli zaczęto luzować obostrzenia, zaczęliśmy jeździć na jednodniowe wycieczki po naszym województwie i sąsiednich. Na pierwszy ogień poszedł Inowłódz, który na liście miejsc do zobaczenia miałam od lat i pobliska Spała.







Plany na wakacje zmieniały nam się jak szalone. Priorytetem był obóz chłopców, który na szczęście nie został odwołany. Z wyjazdów zagranicznych zrezygnowaliśmy praktycznie od razu, chociaż potem okazało się, że do niektórych krajów, np. do Chorwacji, będzie można jednak się wybrać. Celowaliśmy raczej w krajowy wypoczynek. I tak miały być góry, potem Mazury, ale właściciele hoteli/pensjonatów/agroturystyk, którzy przez dwa miesiące pozbawieni byli zarobku, musieli sobie ten czas jakoś finansowo odbić latem, poza tym większość ludzi zdecydowała się w tym roku na wakacje w Polsce i ceny tak poszybowały w górę, że dla naszej czteroosobowej rodziny rozmowa zaczynała się od 100 euro za noc bez względu na region Polski (sprawdzałam Mazury, Kotlinę Kłodzką i Karkonosze). To drożej niż w zeszłym roku w Chorwacji, która i tak wydawała nam się nie najtańsza. Ponieważ stawialiśmy w tym roku raczej na wakacje budżetowe, bo wciąż jeszcze spłacaliśmy ubiegłoroczny remont kuchni, odpuściliśmy dłuższy urlop i zamiast szukać nowej oryginalnej destynacji, którą można by było błysnąć w Internecie, bo mało kto o niej słyszał, zaszyliśmy się na zwykłej mazowieckiej wsi, jak w czasach przedblogowych, gdy chłopcy byli jeszcze bardzo mali. W sumie i ta nasza wieś spełnia kryteria z poprzedniego zdania, bo obok takich klasyków jak Żyrardów, czy pałac w Radziejowicach można tu znaleźć prawdziwe perełki, nieodkryte jeszcze przez masową turystykę, chociażby stawy w Grzegorzewicach, czy zabytkowy drewniany kościółek w Skułach.









Był też czas na spotkania z przyjaciółmi, którzy wpadali na grilla, ognisko, czy podwieczorek, na odkurzenie rowerów, których nie ciągamy po Europie, a na mazowieckich bezdrożach sprawdzają się rewelacyjnie, wreszcie na zdrowszą kuchnię, bo niemal wszystkie produkty kupowaliśmy od gospodarzy z okolicy lub na lokalnym targu, wreszcie na ponowne odkrycie Mazowsza, totalnie niedocenianego regionu Polski, który wbrew pozorom ma mnóstwo do zaoferowania. To był totalny reset, bez gnania przed siebie, ale z czasem na niespieszną kawę, na lekturę w cieniu leciwych drzew owocowych, czy uciekanie przed burzą niczym w "Momentach" Branovskiego. Bo jak śpiewa ten artysta ...to nie żadne diamenty, to momenty są wieczne w nas.




W sierpniu udało nam się wyskoczyć na przełożony z wiosny przedłużony weekend do Wrocławia. Dla dzieciaków było m.in. ZOO i Hydropolis, dla nas ogromna dawka architektury i nieco letniego relaksu. Dopiero tam, w ciągu tych kilku dni poczułam, że znów jestem na wakacjach.











Jesienią wróciliśmy do jednodniowych wycieczek po Mazowszu. Wybraliśmy się m.in. do Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku i do Żelechowa, gdzie na miejscowym, zwyczajnym wiejskim cmentarzu pochowany jest malarz Józef Chełmoński.




Niestety w październiku zaczęły wracać ograniczenia. Po wakacyjnym ich poluzowaniu liczba zakażeń koronawisrusem gwałtownie poszła w górę. Władze zdecydowały nawet o zamknięciu cmentarzy we Wszystkich Świętych! Wtedy odkryliśmy Puszczę Kampinoską. Takich jak my nazywa się turystami covidowymi. Bo gdy lasy stały się praktycznie jedynymi miejscami, gdzie można zdjąć maseczkę, dużo ludzi tam przeniosło swoją weekendową aktywność, nie zawsze potrafiąc właściwie zachować się na terenie parku narodowego. Problem dotyczy głównie biegających samopas psów (regulamin Kampinoskiego Parku Narodowego pozwala na wprowadzanie czworonogów, ale jedynie na smyczy). Ja innych negatywnych skutków "najazdu" turystów na puszczę nie zauważyłam i uważam, że to dobrze, że ludzie w tych trudnych czasach mimo wszystko starali się wychodzić z domów, żeby chociaż przez chwilę pobyć na świeżym powietrzu. To także pokazuje, jak człowiek jest elastyczny i jak łatwo przystosowuje się do zmian. Powiedzenie "jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma" nabrało nowego sensu. Konieczność rezygnacji z dalszych wyjazdów nie oznacza przecież automatycznie konieczności rezygnacji z wyjazdów w ogóle, dlatego popularne stały się mikrowyprawy lokalne, czy właśnie spacery po lesie tuż za rogatkami Warszawy. Nas wciągnęły tak bardzo, że w ciągu dwóch ostatnich miesięcy roku w Puszczy Kampinoskiej byliśmy cztery razy pokonując łącznie ok. 50 km na nogach. W przyszłym roku zamierzamy kontynuować wędrówki.









Czas izolacji nauczył mnie dwóch rzeczy. Po pierwsze, cierpliwości, zwłaszcza do dzieci, gdy codziennie musieliśmy razem przechodzić przez porcje zadań przesyłanych przez nauczycieli w ramach zdalnej nauki. Choć muszę przyznać, że prace z plastyki i techniki, które robiłam wspólnie z chłopakami, sprawiły mi mnóstwo frajdy. Po drugie, zaczęłam doceniać naturę. Bo choć w trakcie podróży wolę to, co stworzone ręką człowieka, to jednak w tym roku bezpieczniej było z dala od skupisk ludzkich, a więc bliżej przyrody. 

Początek kolejnego roku póki co też nie maluje się w różowych barwach. Lockdown trwa nadal i jedyną nadzieją na powrót do normalności wydają się być szczepienia. Jeśli pytacie, czy się zaszczepimy, to tak, zrobimy to. Przede wszystkim dlatego, by mieć wybór. Bo myślę, że wiele dziedzin życia po koronawirusie będzie możliwe tylko dla zaszczepionych. I dotyczy to przede wszystkim turystyki. 

Bez względu jednak na szczepienia dla nas będzie to kolejny rok bez szaleństw. Zaczęło nam się sypać nasze jedenastoletnie auto, którym przejechaliśmy pół Europy i czeka nas zakup nowego. Podróże zatem znów zejdą na dalszy plan. Ale dokąd byśmy nie pojechali, świat jest tak piękny, że życia nam nie starczy, by się wszystkim zachwycić, bez względu na odległość od domu. To nie koronawirus (czy inne wymówki) nas ogranicza, ale my sami stawiamy sobie przeszkody w jego poznawaniu. Bo czy to, co za oknem, jest mniej wartościowe od tego, od czego dzieli nas kilkanaście godzin lotu? Jest inne i tylko od nas zależy, co będziemy chcieli poznać. Cóż, na Mazowszu zostało jeszcze trochę do odkrycia!

Tak, czy tak z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzymy i Wam, i sobie, żebyśmy wreszcie uwolnili się od niewidzialnego przeciwnika, który dezorganizuje życie na całym świecie. A potem... w drogę!