Słoneczny i ciepły przełom lutego i marca sprawił, że w tym roku nieco wcześniej niż zazwyczaj restauracje i kawiarnie zaczęły wystawiać stoliki na zewnątrz. Po długiej zimie większość z nas spragniona jest już relaksu na świeżym powietrzu.
Ja sporo czasu spędziłam w muzeach, bo zagęścił mi się kalendarz wystaw, które dobiegają końca lub już się zakończyły. Oczywiście nie na wszystkie zdążyłam, ale i tak to był dość intensywny miesiąc.
Tuż przed finiszem udało mi się obejrzeć prezentowaną w Muzeum Woli wystawę główną 17. edycji festiwalu Warszawa w budowie pt. "Starsze miasto" poświęconą seniorom oraz problematyce starzenia się w wielkim mieście. Ekspozycja podzielona była na dwie części. Pierwsza poruszała tematykę opieki nad osobami starszymi oraz ich aktywizacji, pokazując m.in. Domy Pomocy Społecznej i Centra Aktywności Międzypokoleniowej, również w kontekście rozwiązań architektonicznych i aranżacji przestrzeni oraz efekty rozmaitych warsztatów z udziałem seniorów (szalenie podobały mi się kreacje wykonane w ramach projektu "Pamięć naszych sukienek"). Druga część opowiadała o starości poprzez sztukę - zarówno tę tworzoną przez osoby w podeszłym wieku, często mającą dla nich charakter terapeutyczny np. przy chorobie Alzheimera (tu jako przykład pokazano twórczość Marii Krajewskiej, znanej jako KrajM), jak i prace wielu uznanych artystów, m.in. Władysława Hasiora, Zbigniewa Libery, Romana Opałki, Agaty Zbylut, Moniki Mamzety, czy specjalnie przygotowane na tę okazję propozycje Janusza Byszewskiego i Mariusza Libla (Grupa Twożywo), Ewy Cieniak, Magdy Mosiewicz i Liliany Zeic, które mają zwracać uwagę na wyzwania towarzyszące opiece nad osobami niesamodzielnymi. Niektóre mogą szokować jak film Zbigniewa Libery pt. "Obrzędy intymne", którego bardzo nie lubię, bo jest właśnie zbyt intymny i narusza granice prawa do prywatności (co było świadomym zabiegiem artysty, mnie jednak dalej nie przekonuje), czy instalacja pt. "Przestrzeń osobista. Opiekunki" prezentująca warunki, w jakich często żyją kobiety, przeważnie cudzoziemki, zatrudniane do opieki nad osobami starszymi. Podobnie jak w przypadku poprzednich odsłon Warszawy w budowie, i ta poruszała tematy ważne. Nie była to ekspozycja szczególnie porywająca, ale uzmysławiała, że ten problem będzie dotyczył właściwie każdego z nas: i jako potencjalnego opiekuna bliskich, i jako osobę, która kiedyś może takiej pomocy potrzebować. Wystawa zakończyła się 29 marca 2026 r.
Wciąż trwają natomiast trzy kolejne.
W galerii lokal_30 jeszcze tylko do 3 kwietnia 2026 r. trwa ekspozycja pt. "Ptaki i ptaszyska". Inspiracją dla tej wystawy jest filozoficzny film Piera Paola Passoliniego z 1966 r. Można na niej zobaczyć prace z motywami ptaków m.in. Marii Anto, Zuzanny Janin, Diany Lelonek, Anny Orbaczewskiej, Liliany Zeic i Joanny Rajkowskiej. To opowieść i o świecie przyrody, i o dostrzeganiu w zachowaniach ptaków cech ludzkich, i o wykorzystywaniu wizerunku tych zwierząt w kontekście historycznym, społecznym, czy nawet politycznym. Ekspozycja angażuje nie tylko zmysł wzorku, ale także słuchu (praca Joanny Rajkowskiej pt. "Pisklę. Rybitwa czubata" w postaci jajka wydaje z wnętrza subtelne dźwięki nienarodzonego pisklęcia, podobnie jak rzeźba tej autorki zdobiąca Plac Pięciu Rogów) i dotyku (obiekt pt. "FeatherNest Touchpad" Justyny Górowskiej aka WetMeWild). To jest kolejna świetna wystawa przygotowana przez tę galerię.
Warto zajrzeć też do Zachęty, przede wszystkim na ekspozycję pt. "Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję". Wystawa prezentuje wybór 20 prac jednej z czołowych przedstawicielek Polskiej Szkoły Tkaniny, która w styczniu tego roku skończyła sto lat! Obejmuje jej dorobek artystyczny z ponad siedemdziesięciu lat pracy twórczej - od 1953 r. do 2018 r. To przede wszystkim kilimy i gobeliny, zarówno figuratywne, jak i abstrakcyjne, tkane spontanicznie, bez wcześniejszych projektów z własnoręcznie barwionej owczej wełny, w tym wielkoformatowa "Uliczka" stworzona na I Międzynarodowe Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 r., ale również odzież wykonana osobiście przez Wojtynę-Drouet, projekty prac oraz próbki tkanin wraz z recepturami barwierskimi. Wystawa jest niezwykle interesująca, niestety czasu na jej obejrzenie zostało już również bardzo mało, bowiem zakończy się 4 kwietnia 2026 r.
Niemniej ciekawa jest sąsiednia ekspozycja pt. "Barbara Kasten. Postabstrakcja". To pierwsza w Polsce tak obszerna prezentacja dorobku tej amerykańskiej artystki, która w swojej twórczości miała epizod związany z naszym krajem. Na początku lat 70. XX w., jako stypendystka programu Fulbright-Hays, odbyła staż w pracowni Magdaleny Abakanowicz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu, co zaowocowało fascynacją Polską Szkołą Tkaniny. Na wystawie pokazano 100 prac Barbary Kasten wykonanych w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, obejmujących fotografie, rzeźby i instalację oraz interwencję w przestrzeni klatki schodowej Zachęty - inspirowane głównie modernistyczną i postmodernistyczną architekturą. Dzieła są nasycone intensywnymi barwami, widać w nich zabawę światłem oraz formą. Rzeźba pt. "Forma siedząca żółta" z ręcznie plecionego sizalu nałożonego na krzesło jest z kolei wyrazem inspiracji artystki Polską Szkołą Tkaniny i doskonale koresponduje ze wspomnianą ekspozycją Krystyny Wojtyny-Drouet. Całość jest bardzo pozytywna w odbiorze, głównie za sprawą kolorów, poza tym na własnej skórze można zobaczyć, jak światło i barwy zniekształcają rzeczywistość. Ekspozycja trwa do 7 czerwca 2026 r.
Za mną też kolejny wieczór w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Tym razem zobaczyłam nareszcie spektakl pt. "Simon Boccanegra", który miał premierę w lutym ubiegłego roku, ale w poprzednim sezonie teatralnym nie udało mi się kupić na niego biletów. Byłam ciekawa przede wszystkim współczesnej interpretacji przygotowanej przez reżyserkę Agnieszkę Smoczyńską, która przeniosła dziwiętnastowieczne dzieło Verdiego rozgrywające się w Genui w XIV w. w bliżej nieokreśloną przyszłość. Scenografia jest postapokaliptyczna, ale wartości jak najbardziej aktualne - miłość, rodzina, wierność wyznawanym wartościom. Całość jest mroczna, przeładowana wątkami, ale ogląda się świetnie i wbija w fotel. Ja od kilku lat uczę się teatru na nowo. Gdy warszawskie sceny odwiedzałam dość regularnie, nowoczesne formy przekazu dopiero zaczynały się tam pojawiać. Dziś projekcje video, multimedia, światła stroboskopowe, czy wybuchy to w teatrze norma. Odważne interpretacje również wpisują się w ten trend. W tym przypadku udało się zachować meritum sztuki, zaś scenografia i kostiumy zupełnie nie przeszkadzały w odbiorze. Byłam zresztą nastawiona na jeszcze bardziej futurystyczne wizje. Ale mimo tych zabiegów inscenizacyjnych opera nie odbiegała bardzo od oryginału.
W przerwie jeszcze raz wpadłam do Galerii Opera na wystawę Andrzeja Dudzińskiego (więcej pisałam o niej w styczniowej Warszawie przyłapanej), która za chwilę się kończy, ale zastąpi ją kolejna, nie mniej ciekawa (szczegóły w rekomendacjach poniżej).
REKOMENDACJE NA KWIECIEŃ
WYSTAWY
9 kwietnia 2016 r. w Kordegardzie otwarta zostanie wystawa pt. "Południk 21. Czapski - Kozera". To zestawienie szkiców Józefa Czapskiego i inspirowanych jego twórczością kolaży Grzegorza Kozery, wykonanych w trakcie podróży do Argentyny, Brazylii i Urugwaju śladami Czapskiego. Ekspozycja potrwa do 14 czerwca 2026 r.
Wspomniana nowa wystawa w Galerii Opera będzie nosić tytuł "Ewa Kuryluk. Kangór w Operze" i ruszy 9 kwietnia 2026 r. Będzie prezentować malarstwo Ewy Kuryluk, od którego artystka odeszła w 1978 r. Ekspozycja jest symbolicznym powrotem Ewy Kuryluk do gmachu Opery, nawiązuje bowiem do jej wystawy w Galerii Współczesnej mieszczącej się na tyłach Teatru Wielkiego w 1973 r. Zaprezentowany zostanie jeden z eksponowanych wówczas obrazów, "Salome Warszawianki". Wystawa zakończy się 30 czerwca 2026 r.
***
Warszawa przyłapana to cykl postów ukazujących się ostatniego dnia każdego miesiąca, opisujących to, co aktualnie dzieje się w stolicy i zapowiadających ciekawe wydarzenia kulturalne. Nie są to wpisy stricte podróżnicze, bowiem dość szybko się dezaktualizują. Jeśli jednak planujecie wizytę w Warszawie, to w najnowszym odcinku zawsze znajdziecie moje rekomendacje ciekawych wystaw w muzeach i imprez plenerowych. Cykl ma też charakter kronikarski i pozwala po jakimś czasie spojrzeć z pewnej perspektywy na zmiany, jakie wciąż zachodzą w tym niebanalnym mieście.













































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz