wtorek, 31 marca 2026

Warszawa przyłapana... w marcu 2026

Słoneczny i ciepły przełom lutego i marca sprawił, że w tym roku nieco wcześniej niż zazwyczaj restauracje i kawiarnie zaczęły wystawiać stoliki na zewnątrz. Po długiej zimie większość z nas spragniona jest już relaksu na świeżym powietrzu.


Ja sporo czasu spędziłam w muzeach, bo zagęścił mi się kalendarz wystaw, które dobiegają końca lub już się zakończyły. Oczywiście nie na wszystkie zdążyłam, ale i tak to był dość intensywny miesiąc.

Tuż przed finiszem udało mi się obejrzeć prezentowaną w Muzeum Woli wystawę główną 17. edycji festiwalu Warszawa w budowie pt. "Starsze miasto" poświęconą seniorom oraz problematyce starzenia się w wielkim mieście. Ekspozycja podzielona była na dwie części. Pierwsza poruszała tematykę opieki nad osobami starszymi oraz ich aktywizacji, pokazując m.in. Domy Pomocy Społecznej i Centra Aktywności Międzypokoleniowej, również w kontekście rozwiązań architektonicznych i aranżacji przestrzeni oraz efekty rozmaitych warsztatów z udziałem seniorów (szalenie podobały mi się kreacje wykonane w ramach projektu "Pamięć naszych sukienek"). Druga część opowiadała o starości poprzez sztukę - zarówno tę tworzoną przez osoby w podeszłym wieku, często mającą dla nich charakter terapeutyczny np. przy chorobie Alzheimera (tu jako przykład pokazano twórczość Marii Krajewskiej, znanej jako KrajM), jak i prace wielu uznanych artystów, m.in. Władysława Hasiora, Zbigniewa Libery, Romana Opałki, Agaty Zbylut, Moniki Mamzety, czy specjalnie przygotowane na tę okazję propozycje Janusza Byszewskiego i Mariusza Libla (Grupa Twożywo), Ewy Cieniak, Magdy Mosiewicz i Liliany Zeic, które mają zwracać uwagę na wyzwania towarzyszące opiece nad osobami niesamodzielnymi. Niektóre mogą szokować jak film Zbigniewa Libery pt. "Obrzędy intymne", którego bardzo nie lubię, bo jest właśnie zbyt intymny i narusza granice prawa do prywatności (co było świadomym zabiegiem artysty, mnie jednak dalej nie przekonuje), czy instalacja pt. "Przestrzeń osobista. Opiekunki" prezentująca warunki, w jakich często żyją kobiety, przeważnie cudzoziemki, zatrudniane do opieki nad osobami starszymi. Podobnie jak w przypadku poprzednich odsłon Warszawy w budowie, i ta poruszała tematy ważne. Nie była to ekspozycja szczególnie porywająca, ale uzmysławiała, że ten problem będzie dotyczył właściwie każdego z nas: i jako potencjalnego opiekuna bliskich, i jako osobę, która kiedyś może takiej pomocy potrzebować. Wystawa zakończyła się 29 marca 2026 r.











Wciąż trwają natomiast trzy kolejne.

W galerii lokal_30 jeszcze tylko do 3 kwietnia 2026 r. trwa ekspozycja pt. "Ptaki i ptaszyska". Inspiracją dla tej wystawy jest filozoficzny film Piera Paola Passoliniego z 1966 r. Można na niej zobaczyć prace z motywami ptaków m.in. Marii Anto, Zuzanny Janin, Diany Lelonek, Anny Orbaczewskiej, Liliany Zeic i Joanny Rajkowskiej. To opowieść i o świecie przyrody, i o dostrzeganiu w zachowaniach ptaków cech ludzkich, i o wykorzystywaniu wizerunku tych zwierząt w kontekście historycznym, społecznym, czy nawet politycznym. Ekspozycja angażuje nie tylko zmysł wzorku, ale także słuchu (praca Joanny Rajkowskiej pt. "Pisklę. Rybitwa czubata" w postaci jajka wydaje z wnętrza subtelne dźwięki nienarodzonego pisklęcia, podobnie jak rzeźba tej autorki zdobiąca Plac Pięciu Rogów) i dotyku (obiekt pt. "FeatherNest Touchpad" Justyny Górowskiej aka WetMeWild). To jest kolejna świetna wystawa przygotowana przez tę galerię.







Warto zajrzeć też do Zachęty, przede wszystkim na ekspozycję pt. "Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję". Wystawa prezentuje wybór 20 prac jednej z czołowych przedstawicielek Polskiej Szkoły Tkaniny, która w styczniu tego roku skończyła sto lat! Obejmuje jej dorobek artystyczny z ponad siedemdziesięciu lat pracy twórczej - od 1953 r. do 2018 r. To przede wszystkim kilimy i gobeliny, zarówno figuratywne, jak i abstrakcyjne, tkane spontanicznie, bez wcześniejszych projektów z własnoręcznie barwionej owczej wełny, w tym wielkoformatowa "Uliczka" stworzona na I Międzynarodowe Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 r., ale również odzież wykonana osobiście przez Wojtynę-Drouet, projekty prac oraz próbki tkanin wraz z recepturami barwierskimi. Wystawa jest niezwykle interesująca, niestety czasu na jej obejrzenie zostało już również bardzo mało, bowiem zakończy się 4 kwietnia 2026 r.













Niemniej ciekawa jest sąsiednia ekspozycja pt. "Barbara Kasten. Postabstrakcja". To pierwsza w Polsce tak obszerna prezentacja dorobku tej amerykańskiej artystki, która w swojej twórczości miała epizod związany z naszym krajem. Na początku lat 70. XX w., jako stypendystka programu Fulbright-Hays, odbyła staż w pracowni Magdaleny Abakanowicz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu, co zaowocowało fascynacją Polską Szkołą Tkaniny. Na wystawie pokazano 100 prac Barbary Kasten wykonanych w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, obejmujących fotografie, rzeźby i instalację oraz interwencję w przestrzeni klatki schodowej Zachęty - inspirowane głównie modernistyczną i postmodernistyczną architekturą. Dzieła są nasycone intensywnymi barwami, widać w nich zabawę światłem oraz formą. Rzeźba pt. "Forma siedząca żółta" z ręcznie plecionego sizalu nałożonego na krzesło jest z kolei wyrazem inspiracji artystki Polską Szkołą Tkaniny i doskonale koresponduje ze wspomnianą ekspozycją Krystyny Wojtyny-Drouet. Całość jest bardzo pozytywna w odbiorze, głównie za sprawą kolorów, poza tym na własnej skórze można zobaczyć, jak światło i barwy zniekształcają rzeczywistość. Ekspozycja trwa do 7 czerwca 2026 r.












Za mną też kolejny wieczór w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Tym razem zobaczyłam nareszcie spektakl pt. "Simon Boccanegra", który miał premierę w lutym ubiegłego roku, ale w poprzednim sezonie teatralnym nie udało mi się kupić na niego biletów. Byłam ciekawa przede wszystkim współczesnej interpretacji przygotowanej przez reżyserkę Agnieszkę Smoczyńską, która przeniosła dziwiętnastowieczne dzieło Verdiego rozgrywające się w Genui w XIV w. w bliżej nieokreśloną przyszłość. Scenografia jest postapokaliptyczna, ale wartości jak najbardziej aktualne - miłość, rodzina, wierność wyznawanym wartościom. Całość jest mroczna, przeładowana wątkami, ale ogląda się świetnie i wbija w fotel. Ja od kilku lat uczę się teatru na nowo. Gdy warszawskie sceny odwiedzałam dość regularnie, nowoczesne formy przekazu dopiero zaczynały się tam pojawiać. Dziś projekcje video, multimedia, światła stroboskopowe, czy wybuchy to w teatrze norma. Odważne interpretacje również wpisują się w ten trend. W tym przypadku udało się zachować meritum sztuki, zaś scenografia i kostiumy zupełnie nie przeszkadzały w odbiorze. Byłam zresztą nastawiona na jeszcze bardziej futurystyczne wizje. Ale mimo tych zabiegów inscenizacyjnych opera nie odbiegała bardzo od oryginału.

W przerwie jeszcze raz wpadłam do Galerii Opera na wystawę Andrzeja Dudzińskiego (więcej pisałam o niej w styczniowej Warszawie przyłapanej), która za chwilę się kończy, ale zastąpi ją kolejna, nie mniej ciekawa (szczegóły w rekomendacjach poniżej).


REKOMENDACJE NA KWIECIEŃ

WYSTAWY

9 kwietnia 2016 r. w Kordegardzie otwarta zostanie wystawa pt. "Południk 21. Czapski - Kozera". To zestawienie szkiców Józefa Czapskiego i inspirowanych jego twórczością kolaży Grzegorza Kozery, wykonanych w trakcie podróży do Argentyny, Brazylii i Urugwaju śladami Czapskiego. Ekspozycja potrwa do 14 czerwca 2026 r.

Wspomniana nowa wystawa w Galerii Opera będzie nosić tytuł "Ewa Kuryluk. Kangór w Operze" i ruszy również 9 kwietnia 2026 r. Będzie prezentować malarstwo Ewy Kuryluk, od którego artystka odeszła w 1978 r. Ekspozycja jest symbolicznym powrotem Ewy Kuryluk do gmachu Opery, nawiązuje bowiem do jej wystawy z 1973 r. w Galerii Współczesnej mieszczącej się w tym czasie na tyłach Teatru Wielkiego. Zaprezentowany zostanie m.in. jeden z eksponowanych wówczas obrazów, "Salome Warszawianki". Wystawa zakończy się 30 czerwca 2026 r.

***

Warszawa przyłapana to cykl postów ukazujących się ostatniego dnia każdego miesiąca, opisujących to, co aktualnie dzieje się w stolicy i zapowiadających ciekawe wydarzenia kulturalne. Nie są to wpisy stricte podróżnicze, bowiem dość szybko się dezaktualizują. Jeśli jednak planujecie wizytę w Warszawie, to w najnowszym odcinku zawsze znajdziecie moje rekomendacje ciekawych wystaw w muzeach i imprez plenerowych. Cykl ma też charakter kronikarski i pozwala po jakimś czasie spojrzeć z pewnej perspektywy na zmiany, jakie wciąż zachodzą w tym niebanalnym mieście.

poniedziałek, 30 marca 2026

Gdzieś w Polsce... w marcu 2026. Kulturalny Toruń i pierwsze zwiastuny wiosny na Mazowszu (plus garść zapowiedzi kolejnych ciekawych wystaw i wydarzeń plenerowych)

Wygląda na to, że w tym roku nasz wywrócony do góry nogami klimat pozwolił wreszcie porom roku na bycie takimi, jakimi być powinny. Po mroźnej i śnieżnej zimie przyszło podręcznikowe przedwiośnie, z roztopami, ale i ze sporą dawką słońca, a po nim wiosna w klasycznym marcowym wydaniu, czyli zgodnie z przysłowiem, w marcu jak w garncu.

W tych pięknych okolicznościach przyrody, w przededniu Dnia Kobiet, wybrałam się do Torunia. Słoneczna sobota przywiodła do tego miasta nie tylko mnie, ale całe tłumy spacerowiczów. Ludzie wygrzewali się na nadwiślańskich bulwarach, które niedawno przeszły kompleksową rewitalizację i w pierwszych restauracyjnych ogródkach na świeżym powietrzu. Ja szukałam spokoju w uroczych uliczkach i w zakątkach z nowoczesną architekturą i sztuką, która cudownie kontrastuje z czerwoną gotycką cegłą.










W Toruniu obejrzałam też dwie wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu. Pierwsza, niestety już zakończona, pt. "Projekt: biżuteria artystyczna" prezentowała polską biżuterię artystyczną wykonaną w okresie od lat czterdziestych XX w. po czasy współczesne. Przybliżała sylwetki najważniejszych twórców, ale także różnorodność ozdób, zarówno pod względem materiału (srebro, miedź, mosiądz, drewno, ceramika, skóra, tworzywa sztuczne), jak i form - od prac niezwykle prostych, inspirowanych kowalstwem, wykonywanych tuż po II wojnie światowej, po wyszukane formy rzeźbiarskie, towarzyszące często modelkom prezentującym kreacje podczas pokazów mody. Zwracała również uwagę na to, że biżuteria jest nie tylko ozdobą stroju, ale też nośnikiem emocji oraz zaangażowania społecznego i politycznego. I choć ekspozycja była ciekawa, a temat został potraktowany bardzo przekrojowo, to jednak całość była w sumie mało zaskakująca, przynajmniej dla mnie od lat żywo zainteresowanej tą tematyką. Większość prac znałam już z innych wystaw i z rozmaitych publikacji. Podobało mi się natomiast zestawienie tych małych form złotniczych z wykonanymi specjalnie na tę wystawę przez artystów współczesnych, m.in. przez Pawła Olszczyńskiego, Magdalenę Lazar i Izabelę Chamczyk, dziełami inspirowanymi biżuterią.










Ekspozycję pt. "Projekt: biżuteria artystyczna" zdążyłam odwiedzić dosłownie w ostatniej chwili, w weekend zamknięcia, ale celowo zwlekałam niemal do końca, żeby przy okazji wizyty w Toruniu obejrzeć jeszcze drugą, która otwarta została 20 lutego 2026 r., pt. "Stefan Knapp – alchemik i wizjoner". Ta z kolei przygotowana została w ramach uroczystych obchodów 80-lecia Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przypadających w 2025 r. W 1973 r. z okazji 500. urodzin Mikołaja Kopernika artysta podarował uczelni noszącej imię wielkiego astronoma barwną emaliowaną okładzinę, która nie tylko stała się symbolem toruńskiego uniwersytetu, ale połączyła z nim nazwisko Knappa. Dodatkowo, w tym roku mija równo 30 lat od śmierci artysty. Ta duża retrospektywna ekspozycja jest pierwszą od 1974 r. tak obszerną prezentacją dorobku Knappa, jednego z najbardziej oryginalnych polskich artystów powojennych, w ojczyźnie. Knapp działał głównie za granicą i jego twórczość jest w Polsce kojarzona przede wszystkim za sprawą dwóch realizacji architektonicznych - wspomnianego panneau w Toruniu oraz drugiego, zdobiącego ścianę Planetarium w Olszynie (patio BWA Olsztyn). Tymczasem w Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu zobaczyć można aż 110 bardzo różnorodnych prac wykonanych pomiędzy 1945 r., a latami 90. XX w. - głównie obrazy (te tradycyjne, czyli oleje i akryle na płótnie, ale również emalie na stalowych płytach) oraz rzeźby, a także rysunki tuszem, lampy i gobelin. Ekspozycja mieści się w dwóch salach. Mniejsza nazwana została Salą Sybiru i nawiązuje do biografii artysty, który w wieku 19 lat został skazany na pobyt w sowieckim łagrze i pracę przy budowie kolei. Z tego okresu pochodzą niezwykle poruszające rysunki. Toruńska wystawa potrwa do 31 maja 2026 r., natomiast w sierpniu i wrześniu 2026 r. twórczość Stefana Knappa będzie można podziwiać w BWA Olsztyn.











Ale Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu to nie tylko wystawy wewnątrz budynku! W jego bezpośrednim sąsiedztwie mieści się niewielki Park Rzeźby Współczesnej. Ekspozycja stała, która zaplanowana została na 4 lata (od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2028 r.), obejmuje pięć realizacji plenerowych: rzeźby Sylwestra Ambroziaka pt. "Kobieta klęcząca" (2016) i "Opuszczone" (2010–2011) oraz Macieja Szańkowskiego pt. "Struny wiatru VI. Rzeźba dla Torunia" (2021) i "Leżący" z cyklu Składaki (1976/2024), a także instalację Kingi Nowak pt. "Wyspia" (2023) inspirowaną twórczością Stanisława Wyspiańskiego, którą wcześniej widziałam już na Wawelu w Krakowie (więcej pisałam o niej we wpisie pt. "Gdzieś w Polsce... w lutym 2023. Do trzech razy Łempicka, modernizm, Nowosielski i inne atrakcje zimowego Krakowa (plus całe mnóstwo kulturalnych poleceń na wiosnę)"). Bardzo lubię sztukę w przestrzeni miast, więc zawsze cieszą mnie tego typu inicjatywy.





Po niemal czteromiesięcznej zimowej przerwie otworzyłam sezon letniskowy. Przyroda budzi się do życia bardzo powoli. W połowie marca staw wciąż częściowo pokrywała gruba warstwa lodu, a wody wcale nie przybyło. W starej, walącej się drewnianej szopie, w cynkowej balii pełnej siana, które zebrałam jesienią do ocieplania roślin, urodziły mi się cztery kuny! Niestety finalnie jedno ze szczeniąt nie przeżyło. Magnolia dopiero pączkuje, choć "bazie" zaczynają już pękać przybierając powoli kształt gwiaździstych kwiatów. Pod koniec miesiąca zakwitły fiołki, niemrawo rozwijają się też krokusy i cebulice. 







Wiosny szukałam też w parku otaczającym pałac w Radziejowicach i w Winnicy Dwórzno. W Radziejowicach pojawiły się piękne dywany wczesnych lepiężników różowych i pierwsze krokusy. Winorośle w Dwórznie wciąż jeszcze zimują, ale za chwilę świat znów się zazieleni i na kilka miesięcy zapomnimy o zimie. Naszą strefę klimatyczną lubię najbardziej właśnie za tę powtarzalność, za cztery tak różnorodne pory roku.











Przy okazji moich ostatnich wędrówek po Mazowszu udało mi się wreszcie zobaczyć mural Tytusa Brzozowskiego w Pruszkowie. Projekt obrazu powstał w 2020 r., zaś dwa lata później został przeniesiony na ścianę kompleksu budynków o nazwie Pawie Ogrody, wzniesionego mimo licznych kontrowersji na skraju Parku Potulickich. Znalazły się na nim i drzewa z tegoż parku, i budynki charakterystyczne dla miasta jak Pałacyk Sokoła, Pałac Teichfelda, czy też budynek dawnej dyrekcji Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, i pociągi (blok mieści się po sąsiedzku ze stacją kolejki WKD), i pawie jak na Pawie Ogrody przystało. W tle dostrzec można również wieżowce Warszawy oraz Pałac Kultury i Nauki.


REKOMENDACJE NA KWIECIEŃ I KOLEJNE MIESIĄCE

WYSTAWY

Kraków

W tym roku sezonowa wystawa plenerowa w Ogrodach Królewskich na Wawelu poświęcona będzie twórczości Joanny Rajkowskiej. Motywem przewodnim będzie czas - przeszły i teraźniejszy, budujący ciągłość historii i sprawiający, że Wawel jest przestrzenią żywą i pełną energii. Prace artystki będzie można podziwiać od kwietnia do września 2026 r. 

Gdańsk

Muzeum Narodowe w Gdańsku zaprasza od 30 kwietnia 2026 r. do 28 lutego 2027 r. na wydarzenie pt. "Jubileusz 50-lecia Galerii Współczesnej Rzeźby Gdańskiej w Parku Oliwskim". Galeria została utworzona w Parku Oliwskim w 1976 r. Teraz teren zostanie uporządkowany, rzeźby zyskają kody QR odsyłające do opisów online oraz zostaną podświetlone. W programie są też spacery tematyczne, publikacje, wykłady oraz współprace artystyczne.   

IMPREZY PLENEROWE

Winnica Dwórzno

11 kwietnia 2026 r. Winnica Dwórzno po raz pierwszy w swojej historii zaprasza na wydarzenie winiarsko‑gastronomiczne. Wine & Dine Experience w Winnicy Dwórzno będzie mieć postać sześciodaniowej kolacji degustacyjnej przygotowanej przez szefów kuchni Sebastiana Adaszewskiego i Patryka Bielawskiego z sześcioma kieliszkami odpowiednio dobranych win. Kolację poprzedzi spacer po winnicy oraz prezentacja procesu produkcji wina w przetwórni. Bardzo kibicuję tej inicjatywie i mam nadzieję, że skromniejsze poczęstunki na stałe wejdą do programu degustacyjnego, bo właśnie tego zawsze mi w Dwórznie brakowało.

(foto: iza & pwz & andy)

***

Gdzieś w Polsce to cykl postów, w których znajdziecie migawki z moich krótszych i dłuższych eskapad po naszym kraju. Jest w nich wszystko to, co nie trafia później do wpisów przewodnikowych, bo albo zbyt szybko się dezaktualizuje jak wystawy czasowe w muzeach, albo na blogu już było, albo nie jest wystarczającym materiałem na oddzielny post, a zasługuje na pokazanie jak rozmaite zabytki znalezione gdzieś w drodze - kościoły, kapliczki, miejskie rzeźby, mozaiki, murale, czy inne detale architektoniczne. Gdzieś w Polsce nie uwzględnia też wydarzeń w Warszawie, o których piszę w bliźniaczym cyklu o nazwie Warszawa przyłapana. Kolejne relacje z Polski ukazują się co do zasady przedostatniego dnia miesiąca, ale nie z taką regularnością jak wspomniana Warszawa przyłapana. Zawsze jednak na końcu znajdziecie zapowiedzi wartych uwagi nadchodzących wydarzeń - wystaw, imprez plenerowych, czy atrakcji dla dzieci, bo to właśnie one w dużej mierze wyznaczają mi kolejne kierunki.