Wygląda na to, że w tym roku nasz wywrócony do góry nogami klimat pozwolił wreszcie porom roku na bycie takimi, jakimi być powinny. Po mroźnej i śnieżnej zimie przyszło podręcznikowe przedwiośnie, z roztopami, ale i ze sporą dawką słońca, a po nim wiosna w klasycznym marcowym wydaniu, czyli zgodnie z przysłowiem, w marcu jak w garncu.
W tych pięknych okolicznościach przyrody, w przededniu Dnia Kobiet, wybrałam się do Torunia. Słoneczna sobota przywiodła do tego miasta nie tylko mnie, ale całe tłumy spacerowiczów. Ludzie wygrzewali się na nadwiślańskich bulwarach, które niedawno przeszły kompleksową rewitalizację i w pierwszych restauracyjnych ogródkach na świeżym powietrzu. Ja szukałam spokoju w uroczych uliczkach i w zakątkach z nowoczesną architekturą i sztuką, która cudownie kontrastuje z czerwoną gotycką cegłą.
W Toruniu obejrzałam też dwie wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu. Pierwsza, niestety już zakończona, pt. "Projekt: biżuteria artystyczna" prezentowała polską biżuterię artystyczną wykonaną w okresie od lat czterdziestych XX w. po czasy współczesne. Przybliżała sylwetki najważniejszych twórców, ale także różnorodność ozdób, zarówno pod względem materiału (srebro, miedź, mosiądz, drewno, ceramika, skóra, tworzywa sztuczne), jak i form - od prac niezwykle prostych, inspirowanych kowalstwem, wykonywanych tuż po II wojnie światowej, po wyszukane formy rzeźbiarskie, towarzyszące często modelkom prezentującym kreacje podczas pokazów mody. Zwracała również uwagę na to, że biżuteria jest nie tylko ozdobą stroju, ale też nośnikiem emocji oraz zaangażowania społecznego i politycznego. I choć ekspozycja była ciekawa, a temat został potraktowany bardzo przekrojowo, to jednak całość była w sumie mało zaskakująca, przynajmniej dla mnie od lat żywo zainteresowanej tą tematyką. Większość prac znałam już z innych wystaw i z rozmaitych publikacji. Podobało mi się natomiast zestawienie tych małych form złotniczych z wykonanymi specjalnie na tę wystawę przez artystów współczesnych, m.in. przez Pawła Olszczyńskiego, Magdalenę Lazar i Izabelę Chamczyk, dziełami inspirowanymi biżuterią.
Ekspozycję pt. "Projekt: biżuteria artystyczna" zdążyłam odwiedzić dosłownie w ostatniej chwili, w weekend zamknięcia, ale celowo zwlekałam niemal do końca, żeby przy okazji wizyty w Toruniu obejrzeć jeszcze drugą, która otwarta została 20 lutego 2026 r., pt. "Stefan Knapp – alchemik i wizjoner". Ta z kolei przygotowana została w ramach uroczystych obchodów 80-lecia Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, które przypadały w 2025 r. W 1973 r. z okazji 500. urodzin Mikołaja Kopernika artysta podarował uczelni noszącej imię wielkiego astronoma barwną emaliowaną okładzinę, która nie tylko stała się symbolem toruńskiego uniwersytetu, ale połączyła z nim nazwisko Knappa. Dodatkowo, w tym roku mija równo 30 lat od śmierci artysty. Ta duża retrospektywna ekspozycja jest pierwszą od 1974 r. tak obszerną prezentacją dorobku Knappa, jednego z najbardziej oryginalnych polskich artystów powojennych, w ojczyźnie. Knapp działał głównie za granicą i jego twórczość jest w Polsce kojarzona przede wszystkim za sprawą dwóch realizacji architektonicznych - wspomnianego panneau w Toruniu oraz drugiego, zdobiącego ścianę Planetarium w Olszynie (patio BWA Olsztyn). Tymczasem w Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu zobaczyć można aż 110 bardzo różnorodnych prac wykonanych pomiędzy 1945 r., a latami 90. XX w. - głównie obrazy (te tradycyjne, czyli oleje i akryle na płótnie, ale również emalie na stalowych płytach) oraz rzeźby, a także rysunki tuszem, lampy i gobelin. Ekspozycja mieści się w dwóch salach. Mniejsza nazwana została Salą Sybiru i nawiązuje do biografii artysty, który w wieku 19 lat został skazany na pobyt w sowieckim łagrze i pracę przy budowie kolei. Z tego okresu pochodzą niezwykle poruszające rysunki. Toruńska wystawa potrwa do 31 maja 2026 r., natomiast w sierpniu i wrześniu 2026 r. twórczość Stefana Knappa będzie można podziwiać w BWA Olsztyn.
Ale Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu to nie tylko wystawy wewnątrz budynku! W jego bezpośrednim sąsiedztwie mieści się niewielki Park Rzeźby Współczesnej. Ekspozycja stała, która zaplanowana została na 4 lata (od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2028 r.), obejmuje pięć realizacji plenerowych: rzeźby Sylwestra Ambroziaka pt. "Kobieta klęcząca" (2016) i "Opuszczone" (2010–2011) oraz Macieja Szańkowskiego pt. "Struny wiatru VI. Rzeźba dla Torunia" (2021) i "Leżący" z cyklu Składaki (1976/2024), a także instalację Kingi Nowak pt. "Wyspia" (2023) inspirowaną twórczością Stanisława Wyspiańskiego, którą wcześniej widziałam już na Wawelu w Krakowie (więcej pisałam o niej we wpisie pt. "Gdzieś w Polsce... w lutym 2023. Do trzech razy Łempicka, modernizm, Nowosielski i inne atrakcje zimowego Krakowa (plus całe mnóstwo kulturalnych poleceń na wiosnę)"). Bardzo lubię sztukę w przestrzeni miast, więc zawsze cieszą mnie tego typu inicjatywy.
Po niemal czteromiesięcznej zimowej przerwie otworzyłam sezon letniskowy. Przyroda budzi się do życia bardzo powoli. W połowie miesiąca staw wciąż częściowo pokrywała gruba warstwa lodu, a wody wcale nie przybyło. W starej, walącej się drewnianej szopie, w cynkowej balii pełnej siana, które zebrałam jesienią do ocieplania roślin, urodziły mi się cztery kuny! Niestety finalnie jedna nie przeżyła. Magnolia dopiero pączkuje, choć "bazie" zaczynają już pękać przybierając powoli kształt gwiaździstych kwiatów. Pod koniec miesiąca zakwitły fiołki, niemrawo rozwijają się też krokusy i cebulice.
Wiosny szukałam też w parku otaczającym pałac w Radziejowicach i w Winnicy Dwórzno. W Radziejowicach pojawiły się piękne dywany wczesnych lepiężników różowych i pierwsze krokusy. Winorośle w Dwórznie wciąż jeszcze zimują, ale za chwilę świat znów się zazieleni i na kilka miesięcy zapomnimy o zimie. Naszą strefę klimatyczną lubię najbardziej właśnie za tę powtarzalność, za cztery tak różnorodne pory roku.
Przy okazji moich ostatnich wędrówek po Mazowszu udało mi się wreszcie zobaczyć mural Tytusa Brzozowskiego w Pruszkowie. Projekt obrazu powstał w 2020 r., zaś dwa lata później został przeniesiony na ścianę kompleksu budynków o nazwie Pawie Ogrody, wzniesionego mimo licznych kontrowersji na skraju Parku Potulickich. Znalazły się na nim i drzewa z tegoż parku, i budynki charakterystyczne dla miasta jak Pałacyk Sokoła, Pałac Teichfelda, czy też budynek dawnej dyrekcji Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, i pociągi (blok mieści się po sąsiedzku ze stacją kolejki WKD), i pawie jak na Pawie Ogrody przystało. W tle dostrzec można również wieżowce Warszawy oraz Pałac Kultury i Nauki.
REKOMENDACJE NA KWIECIEŃ I KOLEJNE MIESIĄCE
WYSTAWY
Kraków
W tym roku sezonowa wystawa plenerowa w Ogrodach Królewskich na Wawelu poświęcona będzie twórczości Joanny Rajkowskiej. Motywem przewodnim będzie czas - przeszły i teraźniejszy, budujący ciągłość historii i sprawiający, że Wawel jest przestrzenią żywą i pełną energii. Prace artystki będzie można podziwiać od kwietnia do września 2026 r.
Gdańsk
Muzeum Narodowe w Gdańsku zaprasza od 30 kwietnia 2026 r. do 28 lutego 2027 r. na wydarzenie pt. "Jubileusz 50-lecia Galerii Współczesnej Rzeźby Gdańskiej w Parku Oliwskim". Galeria została utworzona w Parku Oliwskim w 1976 r. Teraz teren zostanie uporządkowany, rzeźby zyskają kody QR odsyłające do opisów online oraz zostaną podświetlone. W programie są też spacery tematyczne, publikacje, wykłady oraz współprace artystyczne.
IMPREZY PLENEROWE
Winnica Dwórzno
11 kwietnia 2026 r. Winnica Dwórzno po raz pierwszy w swojej historii zaprasza na wydarzenia winiarsko‑gastronomiczne. Wine & Dine Experience w Winnicy Dwórzno będzie mieć postać sześciodaniowej kolacji degustacyjnej przygotowanej przez szefów kuchni Sebastiana Adaszewskiego i Patryka Bielawskiego z sześcioma kieliszkami odpowiednio dobranych win. Kolację poprzedzi spacer po winnicy oraz prezentacja procesu produkcji wina w przetwórni. Bardzo kibicuję tej inicjatywie i mam nadzieję, że skromniejsze poczęstunki na stałe wejdą do programu degustacyjnego, bo właśnie tego zawsze mi w Dwórznie brakowało.
(foto: iza & pwz & andy)
***
Gdzieś w Polsce to cykl postów, w których znajdziecie migawki z moich krótszych i dłuższych eskapad po naszym kraju. Jest w nich wszystko to, co nie trafia później do wpisów przewodnikowych, bo albo zbyt szybko się dezaktualizuje jak wystawy czasowe w muzeach, albo na blogu już było, albo nie jest wystarczającym materiałem na oddzielny post, a zasługuje na pokazanie jak rozmaite zabytki znalezione gdzieś w drodze - kościoły, kapliczki, miejskie rzeźby, mozaiki, murale, czy inne detale architektoniczne. Gdzieś w Polsce nie uwzględnia też wydarzeń w Warszawie, o których piszę w bliźniaczym cyklu o nazwie Warszawa przyłapana. Kolejne relacje z Polski ukazują się co do zasady przedostatniego dnia miesiąca, ale nie z taką regularnością jak wspomniana Warszawa przyłapana. Zawsze jednak na końcu znajdziecie zapowiedzi wartych uwagi nadchodzących wydarzeń - wystaw, imprez plenerowych, czy atrakcji dla dzieci, bo to właśnie one w dużej mierze wyznaczają mi kolejne kierunki.






















































