Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hotele pensjonaty apartamenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hotele pensjonaty apartamenty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2025

Zamek na Piasku w Chłopach. 120 lat historii tuż przy plaży

Turystyka, pierwotnie głównie dla poratowania zdrowia, w nadbałtyckich wioskach rybackich zaczęła rozwijać się w pierwszej połowie XIX w. Kuracjusze pojawili się w Bauerhufen, dzisiejszych Chłopach, około 1840 r. Z każdym rokiem gości przybywało i już 1 kwietnia 1900 r. osada stała się członkiem Stowarzyszenia Niemieckich Kąpielisk Nadbałtyckich.

Początkowo letników kwaterowano u rybaków. Z czasem obok charakterystycznych chat szachulcowych zaczęły wyrastać również pensjonaty i wille na wynajem. Jednym z pierwszych był okazały, secesyjny Strandschloss, wzniesiony w 1906 r. tuż przy plaży, zaraz za wydmą. Właścicielem był Franz Ruth. Jego inicjały widać na starych pocztówkach w szczytowej części budynku. Franz był chyba dobrym człowiekiem, bo mimo że sam w czasie I wojny światowej dostał powołanie na front, nie przeszkodziło mu to pomóc w 1917 r. w ucieczce trzem rosyjskim jeńcom zesłanym do Bauerhufen na roboty przymusowe w jednym z gospodarstw rolnych. Zginął wraz z synem Fritzem 26 kwietnia 1926 r. w katastrofie morskiej. Utonęli próbując wyciągnąć sieci na wzbierającym morzu. Franz miał 67 lat, Fritz - 37.


Strandschloss, Zamek na Plaży, przetrwał obie wojny w nienaruszonym stanie, ze wszystkimi ozdobnymi detalami. Gdy Bauerhufen stało się polskimi Chłopami, jak wiele innych poniemieckich pensjonatów trafił we władanie Funduszu Wczasów Pracowniczych jako ośrodek wypoczynkowy Odra 1. Co ciekawe, na pocztówce z tamtego okresu (prawdopodobnie lata sześćdziesiąte XX w.) widać jeszcze oryginalne secesyjne półokrągłe okno, które w czasie któregoś z późniejszych remontów musiało zostać wymienione na nowocześniejsze.


Nie wiem, w którym roku ośrodek został sprywatyzowany, ale od co najmniej 2011 do 2020 r. w budynku działała Villa Astoria o okropnej różowej elewacji.

W 2022 r. gmach przeszedł gruntowny remont. Fasada zyskała elegancki, szary kolor, zaś nazwę zmieniono na Zamek na Piasku. Początkowo wydawała mi się nieco pretensjonalna, ale wcale nie jest przesadzona, bo przecież nawiązuje do historii tego miejsca, zaś budynek stoi niemal na samej plaży i ma nawet prywatne zejście nad morze. Obiekt jest całoroczny.





Wnętrza Zamku na Piasku urządzone są nowocześnie i niezwykle gustownie. Dominują kolory kojarzące się z morzem, czyli biel i granat. Zarówno w pokojach, jak i na korytarzach ściany zdobią fototapety przedstawiające Zamek z początku XX w. oraz motywy marynistyczne, a także czarno-białe zdjęcia. Pod oknami ustawiono modele żaglowców, zaś numery pokojów znajdują się na... wiosłach zawieszonych obok drzwi.



Pokoje (łącznie jest ich 21: dwu-, trzy- i czteroosobowe) są komfortowe, wyposażone w bardzo wygodne łóżka, biurko, telewizor oraz w lodówkę, czajnik elektryczny z kawą i herbatą, kosmetyki w łazience oraz suszarkę do włosów. Niestety nie ma suszarek na bieliznę, ani żadnego pomieszczenia typu suszarnia, a tylko jeden z pokoi posiada balkon, więc rozwieszenie strojów kąpielowych i ręczników po plażowaniu wymaga pewnej logistycznej gimnastyki. Na szczęście są kaloryfery i dość szeroki parapet, więc ostatecznie da się tam upchnąć mokre rzeczy.

Nieco zastrzeżeń mam jedynie do obsługi. Nie wiem, jak często sprzątane są pokoje, ale gdy po trzech dniach nikt się nie pojawił, chociażby po to, żeby zabrać śmieci, wywiesiłam na klamce zawieszkę z prośbą o sprzątnięcie, która również nie przyniosła rezultatu. Pomogła dopiero interwencja w recepcji, dokąd poszłam zapytać o śmietnik.





W cenie noclegu są przepyszne śniadania serwowane w formie bufetu szwedzkiego w restauracji urządzonej w miejscu dawnej stylowej altany, niestety dość krótko, bo tylko w godz. 8:00-10:00. Wybór dań jest spory i właściwie codziennie są inne potrawy, na czele z rybami, które dostarcza Przystań Rybacka Chłopy (można skosztować m.in. paprykarza, ryb wędzonych, różnych rodzajów śledzi, pulpetów z dorsza i ikry z dorsza). Wśród wędlin również można znaleźć regionalizmy jak dwa rodzaje metki. Oprócz tego są oczywiście sery, pasty kanapkowe, płatki na mleku, jogurty, sałatki, warzywa i owoce oraz dobre ciasta, czasami pojawiają się zimne nóżki i smalec. Na ciepło podawane są tylko dwa dania w podgrzewaczach - codziennie jajecznica i jakiś rodzaj kiełbasek (biała, parówki, smażona z cebulką) lub kaszanka. To, co mnie zaskoczyło, to... brak ekspresu do kawy! Kawę (mieloną lub rozpuszczalną) oraz herbatę zalewa się wrzątkiem.  









W sezonie letnim działa bar na świeżym powietrzu, a w nim mnóstwo automatów typu cymbergaje, bokserzy, czy bujane zwierzęta na monety dla najmłodszych. Codziennie od godz. 17:00 do 22:00 (w piątki i soboty do 23:00) odbywa się dyskoteka. Z jednej strony można nieco poczuć klimat wakacji all inclusive i sama kilka razy weszłam na parkiet, jednak na dłuższą metę jest to bardzo męczące, szczególnie, jeśli ma się pokój z oknami nad stanowiskiem DJ-a. W tym czasie praktycznie nie można otworzyć okna, bo muzyka zagłusza wszystko inne. Jest to o tyle uciążliwe, że pokoje nie mają klimatyzacji, więc wietrzyć trzeba prawie non stop.



Duży plus za to za niewielką strefę wellness. Goście mogą korzystać z sezonowego basenu w ogrodzie oraz całorocznego jacuzzi na tarasie z widokiem na morze. Do dyspozycji są również rowery, więc dość sprawnie, ścieżkami rowerowymi, można się dostać do Sarbinowa (ok. 2 km) i Mielna (ok. 4,5 km).




Zwierzęta nie są akceptowane.

Mimo tych drobnych niedogodności Zamek na Piasku okazał się jednym z fajniejszych miejsc, w jakich spędziłam wakacje. Aż trudno uwierzyć, że przyjmuje letników od niemal 120 lat! Chciałabym przyjechać tu kiedyś zimą, gdy z ulic Chłopów zniknie ta cała tandeta i ucichną dźwięki disco polo. Poza tym to właśnie wtedy najbardziej cieszy gorąca woda jacuzzi, a drzewa pozbawione liści pozwalają głębiej wejrzeć w morską toń widoczną z tarasu.

piątek, 27 września 2024

Hotel Berberys Park w Kazimierzu Dolnym. W harmonii z naturą

Niepostrzeżenie przyszła jesień. I choć w powietrzu wyraźnie czuć już chłód, to najbliższe tygodnie wciąż są dobrą porą na weekendowe wyjazdy. Ja przez lata w tym czasie regularnie odwiedzałam Kazimierz Dolny. Jesień jest tu naprawdę piękna, a miasteczko nie pęka wówczas w szwach jak latem.


Nie mam w Kazimierzu ulubionego miejsca na noclegi. Mieszkałam już w bardzo różnych jego częściach, w obiektach o rozmaitych standardach. W czasie ostatniej wizyty, w sierpniu, zatrzymałam się w trzygwiazdkowym Hotelu Berberys Park. Wybrałam go głównie ze względu na lokalizację, bowiem w planach miałam zwiedzanie pobliskich winnic - Winnicy Giermasińskich (ok. 1 km od hotelu) i Winnicy Kazimierskie Wzgórza (ok. 2,7 km od hotelu). Bliżej winnic oznacza niestety dalej od centrum Kazimierza. Berberys Park od Rynku dzieli odległość ok. 1,5 km. Idzie się mniej więcej kwadrans i jest to bardzo przyjemny spacer, przez zieloną okolicę pełną wysmakowanych willi i galerii sztuki. Sam hotel zlokalizowany jest w cichym i bardzo malowniczym zakątku Kazimierza, u wylotu wąwozu, którego ściany sięgają nawet 20 m! Otacza go ogród z bujną roślinnością. W głębi jaru urządzono miejsce na ognisko oraz niewielki plac zabaw dla dzieci. Bliskość natury sprawia, że po zmroku dzikie zwierzęta zapuszczają się niemal pod same zabudowania. Dzielnie wtóruje im rozpieszczony kot sąsiadów, który wskakuje na kolana gości odpoczywających na ratanowych fotelach rozmieszczonych na ogólnodostępnych letnich tarasach.








Hotel jest dość kameralny. Oferuje w sumie 33 pokoje standardowe i apartamenty rodzinne, które mieszczą się w dwóch, połączonych podziemnym korytarzem, budynkach, w tym jednym zabytkowym, z 1900 r. Wystrój pokoi współgra z częścią, w której się znajdują - w starszej urządzone są stylowo i romantycznie, w nowej mają nowoczesny design. Goście mogą oczywiście wybrać ten, który bardziej im pasuje, ale przy dużym obłożeniu przydzielane są losowo. Mi trafił się jeden z nowoczesnych, typu comfort, o powierzchni ok. 20 m2. Miał podstawowe wyposażenie: podwójne łóżko, część wypoczynkową z fotelami i stolikiem, telewizor, klimatyzację, wodę w butelkach, suszarkę do włosów i kosmetyki (szampon, żel pod prysznic). Brakowało mi czajnika i lodówki/mini baru. Moja przyjaciółka narzekała też nieco na zbyt twardy materac, ale ja się wysypiałam.


W cenie noclegu są śniadania w formie szwedzkiego stołu serwowane w godz. 8:00 - 10:30 w restauracji mieszczącej się w starszym budynku. Wybór dań nie jest wielki, ale zawiera wszystko to, co najchętniej je się rano: jajecznicę i frankfurterki na ciepło, jajka na twardo, wędliny (również wytwarzane na miejscu jak pasztety, czy pieczeń rzymska), sery, jogurty, warzywa, ciasta i owoce. Z lokalnych akcentów można skosztować cebularzy.








Restauracja Berberys działa również à la carte. Po pandemicznej przerwie została otwarta ponownie pod koniec lipca tego roku i śmiało może pretendować do miana jednej z lepszych w Kazimierzu. Wnętrza są stylowo urządzone, menu raczej tradycyjne, ale kuchnię można zaliczyć do autorskiej. Dania przygotowywane są z dużą starannością i podawane w formie miłej dla oka. Zmieniają się sezonowo. Z tych serwowanych w sierpniu najbardziej smakowało mi duszone awokado z krewetkami z części przystawkowej (pierwszy raz jadłam awokado na ciepło i kurczę, to jest naprawdę dobre!), spośród dań głównych policzki wołowe z ziemniaczanym puree i słodkimi marchewkami (idealne, miękkie mięso i doskonale skomponowane dodatki) oraz czekoladowe pierogi z kremem mascarpone i owocami z menu dziecięcego (sprawdzą się i jako obiad, i jako deser). Do posiłków można zamówić polskie wino z miejscowych winnic. Restauracja organizuje również weekendy tematyczne poświęcone kuchniom z różnych zakątków świata (np. żydowskiej, ukraińskiej, czy włoskiej). Plusem jest również spokój, jaki tu panuje. Dzięki temu, że restauracja nie leży przy głównych turystycznych szlakach, ale nieco na uboczu, trzeba chcieć tu trafić. Nie ma więc kolejki do wejścia i głośnych, przypadkowych spacerowiczów. Warto wpaść tu na posiłek, nawet jeśli nie jesteście gośćmi hotelu.





W hotelu, poza restauracją, nie ma dodatkowego drink baru, ale w butelkę wina, piwa rzemieślnicze, czy napoje bezalkoholowe (wszystko również z lodówki) można się zaopatrzyć w recepcji i albo zabrać do pokoju, albo usiąść we wspomnianych wyżej strefach wypoczynkowych na tarasach i w ogrodzie (w sezonie letnim) lub w lobby wewnątrz budynku, przy recepcji, gdzie znajduje się również biblioteczka, gry planszowe i koce dla tych, którzy w chłodniejsze dni wybiorą jednak plener.


Na gości czeka również niewielka strefa SPA & Wellnes obejmująca dwie sauny suche i jacuzzi (wstęp jest w cenie pobytu) oraz zabiegi dla ciała (dodatkowo płatne masaże i peelingi). Niestety tym razem mój pobyt w Kazimierzu był na tyle intensywny, że nie miałam kiedy z niej skorzystać.

Hotel akceptuje zwierzęta.

Podsumowując - jeśli szukacie ciszy i spokoju w spacerowym dystansie od Rynku, w dodatku z doskonałą kuchnią, to Berberys Park Hotel jest dla Was idealnym wyborem. A piękno kazimierskiej jesieni możecie zobaczyć w postach:

Jesienny Kazimierz

Listopad w Kazimierzu

(foto: iza & izaj)