sobota, 30 listopada 2024

Warszawa przyłapana... w listopadzie 2024

Listopad jest miesiącem, który bardziej niż z aktywnościami na świeżym powietrzu, kojarzy się z ciepłym kocem i kubkiem gorącej herbaty. Mimo spadku temperatury i pierwszych opadów śniegu konkurujących z deszczem, udało mi się wyjątkowo dużo czasu spędzić w plenerze! 


Na początku, wiadomo, cmentarze. We Wszystkich Świętych zawsze odwiedzam Powązki, bo właśnie na tej nekropolii leżą niemal wszyscy moi bliscy. I choć wolę bywać tam w spokojniejszym okresie, to jednak najpiękniej jest właśnie w czasie świąt, gdy wszędzie palą się znicze, a groby przystrojone są mnóstwem kwiatów. 




W Dzień Zaduszny zajrzałam natomiast na Cmentarz Powstańców Warszawy, na którym pochowano żołnierzy Powstania Warszawskiego i jego ofiary cywilne, głównie zamordowane w czasie tzw. Rzezi Woli. 12 ton prochów i nieliczne ciała. Kilkadziesiąt tysięcy osób. Pomnik Polegli Niepokonani otaczało morze zniczy. Specjalnie wybrałam się tam wieczorem. Liczba palących się światełek robi wówczas jeszcze większe wrażenie. Chciałam też zobaczyć jak po zmroku wygląda główna aleja parku Powstańców Warszawy z wystawą pt. "Zachowajmy ich w pamięci", kiedy słupy z nazwiskami ofiar zostają podświetlone. Więcej o tym niezwykłym i bardzo ważnym dla warszawiaków miejscu przeczytacie we wpisie pt. "Cmentarz Powstańców Warszawy. Od trwogi strasznej jak konanie, uchroń nas Panie!".






8 listopada 2024 r. decyzją Mazowieckiego Konserwatora Zabytków do rejestru zabytków nieruchomych województwa mazowieckiego został wpisany historyczny zespół budowlany warszawskiego Osiedla Przyjaźń. Osiedle zostało wzniesione w 1952 r. dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Część domków sprowadzono z Finlandii, część zbudowano ponoć z materiałów odzyskanych po rozbiórce obozu jenieckiego w okolicach Olsztynka. Po wyprowadzce budowlańców, większość drewnianych zabudowań zaadaptowano na akademiki, którymi były jeszcze do końca zeszłego roku akademickiego. Dzierżawcą terenu była Akademia Pedagogiki Specjalnej. Po wygaśnięciu umowy, cały teren trafił do Skarbu Państwa, w zarząd Miasta Stołecznego Warszawy. Budynki już od 2015 r. znajdowały się w gminnej ewidencji zabytków. I choć już od dłuższego czasu wymagały remontu (w 2021 r. ze względu na zły stan techniczny zamknięto kultowy Klub Karuzela), to przynajmniej w jakimś stopniu dbali o nie mieszkańcy. Poszłam na spacer po osiedlu, żeby sprawdzić jak od wyprowadzki studentów sprawy się mają i wygląda to naprawdę źle. Baraki po akademikach stoją zabite deskami, niektórymi już zaopiekowali się bezdomni. Wypielęgnowane są jedynie domy jednorodzinne, które pierwotnie przeznaczone były dla kadry inżynieryjno-technicznej, potem dla pracowników naukowych i administratorów osiedla. Ich obecni mieszkańcy zajmowali lokale na podstawie bezterminowych lub długoterminowych umów najmu. Wpis do rejestru zabytków ma uchronić to miejsce przed zakusami developerów, jednak bez pilnych prac remontowych piękna i oryginalna jak na Warszawę architektura zawali się sama lub zostanie zdewastowana. To bardzo mi bliski zakątek stolicy, więc z przykrością patrzę na to, do jakiego stanu został doprowadzony. A jak wyglądał jeszcze 10 lat temu, możecie zobaczyć we wpisie pt. "Nieco sentymentalny spacer po Osiedlu Przyjaźń". 














W różnych częściach Warszawy rozbłysła już większość dekoracji zimowych. Ja po raz pierwszy odwiedziłam Królewski Ogród Światła przy pałacu w Wilanowie. To już trzynasta edycja, w tym roku tematyką nawiązująca do mitologii i Kosmosu. Świetlnym rzeźbom towarzyszą interaktywne zabawy dla najmłodszych. Można zakręcić korbą, by Posejdona otoczył szum morskich fal, można spróbować prześcignąć uciekającą psotną wydrę. Są też oczywiście motywy ogrodowe i królewskie. Najbardziej fotogeniczny jest Ogród Różany, znany z poprzednich lat. Całość jest przyjemna dla oka, ale bez szału. Ogród odwiedziłam tylko dlatego, że byłam w Wilanowie w zupełnie innej sprawie. Gdybym miała tam jechać przez całe miasto wyłącznie na iluminację, byłabym zawiedziona. Być może w weekendy, gdy instalacjom towarzyszą mappingi, jest ciekawiej. Natomiast kilkuletnie dzieciaki bawiły się rewelacyjnie, więc jeśli macie pociechy w tym wieku, nie będzie to na pewno zmarnowany czas. 

 








Niemal wszystkie wystawy przygotowane w ramach tegorocznej edycji Warsaw Gallery Weekend już się zakończyły. W listopadzie obejrzałam dwie ostatnie z mojej listy - prezentację prac Izy Tarasewicz pt. "Eternal Machine" w Gunia Nowik Gallery i "Ślepowrony" Joanny Rajkowskiej w galerii lokal_30.

Pierwsza zakończyła się 23 listopada 2024 r. i była zdominowana przez wielkoformatową instalację złożoną z trzech elementów wykorzystujących kształt skrzydeł. Towarzyszył im motyw okręgu podzielonego na dwie części, które zawisły na ścianach w dwóch salach galerii tworząc naturalne ramy wystawy i które symbolizowały proporcję pomiędzy godzinami pracy, a czasem wolnym. Całość uzupełniały obrazy wykonane z tkanin, ręcznie barwione i świetnie współgrające wzorami z pozostałymi elementami ekspozycji oraz rzeźba przed budynkiem galerii. Wszystko razem tworzyło spójną opowieść o przenikaniu się świata ludzi, maszyn i środowiska naturalnego.







"Ślepowrony" natomiast to wystawa zbudowana wokół filmu animowanego Joanny Rajkowskiej pod takim właśnie tytułem z 2020 r. zrealizowanego wspólnie z amerykańskim pisarzem i performerem Robertem Yerachmielem Snidermanem na zaproszenie festiwalu Steirischer Herbst w Austrii. I choć nie lubię sztuk audiowizualnych, to na ekspozycję poszłam trochę z ciekawości, a trochę przez wzgląd na artystkę, której twórczość bardzo cenię. Pokazano na niej marionetki, które były bohaterami produkcji oraz fragmenty scenografii. Oczywiście również sam film jest częścią ekspozycji (wyświetlany jest w niewielkiej sali zaaranżowanej na kinową). Ja obejrzałam go dzień wcześniej na stronie internetowej Joanny Rajkowskiej. To dwuwątkowa opowieść z jednej strony oparta na motywach z losów rodzin autorów, z drugiej zaś sprzeciwiająca się zabijaniu zwierząt przez myśliwych z jednoczesną próbą zadośćuczynienia tym czynom. Film jest dość trudny w odbiorze, za to zestawienie tego, co widoczne na ekranie z materiałami, które posłużyły do jego nakręcenia jest bezcenne i pozwala na zupełnie inny odbiór animacji. Dopełnienie wystawy stanowią obrazy i kolaże nawiązujące do trwającej wojny w Strefie Gazy. Joanna Rajkowska skomentowała to wcale nie przypadkowe zestawienie tak: Ten film trzeba było pokazać w kontekście prac o ludobójstwie w Gazie. Wydaje mi się, że bez tego post scriptum pokazywanie "Ślepowronów" z ich wątkami związanymi z Holocaustem, pogromami i polowaniem na ludzi byłoby teraz niemożliwe. (cytat pochodzi z opisu wystawy na stronie Galerii lokal_30). Ekspozycja została uhonorowana tegoroczną Nagrodą Główną Fundacji Sztuki Polskiej ING przyznawaną w czasie trwania Warsaw Gallery Weekend. Pierwotnie zaplanowana była do 30 listopada 2024 r., ale została przedłużona do 21 grudnia 2024 r.







Zajrzałam również na 21. Warszawskie Targi Sztuki, które odbywały się w dniach 23-24 listopada 2024 r. w hali Expo XXI i na których wystawiły się renomowane domy aukcyjne i kilkadziesiąt galerii z całej Polski z bardzo zróżnicowaną ofertą. Była i sztuka dawna, i współczesna. Znalazłam stoiska moich ulubionych galerii, festiwalu Warsaw off ART i prace artystów, których niezwykle cenię. Jerzy Kędziora, Paulina Domagalska, Katarzyna Bułka-Matłacz, czy Stowarzyszenie Artystów Ceramików Keramos prezentowali się indywidualnie, ale dzieła wielu wybitnych twórców, również nieżyjących, znajdowały się w kolekcjach poszczególnych galerii. To była niezwykle potężna dawka bardzo dobrej sztuki. 












REKOMENDACJE NA GRUDZIEŃ

WYSTAWY

Wystawy czasowe

Od 5 grudnia 2024 r. w Galerii aTAK będzie można obejrzeć nową doskonałą wystawę. Nosi tytuł "Kapiści. Radość i udręka kolorów" i prezentuje obrazy z kolekcji Krzysztofa Musiała. Zostaną na niej pokazane prace siedmiorga artystów: Józefa Pankiewicza, Jana Cybisa, Hanny Rudzkiej-Cybisowej, Józefa Czapskiego, Artura Nachta-Samborskiego, Piotra Potworowskiego i Zygmunta Waliszewskiego. To już kolejna z ekspozycji przygotowanych w całej Polsce dla uczczenia jubileuszu stulecia powstania Komitetu Paryskiego (od którego pochodzi skrót "kapiści"). Trwać będzie do 15 lutego 2025 r.

Natomiast wczoraj w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie otwarto wystawę pt. "Niecodzienne przedmioty codziennego użytku. 200 lat platernictwa w Polsce. Z kolekcji prywatnych i zbiorów muzealnych". Polecam ją Wam gorąco, bo to jedna z najlepszych ekspozycji, jakie obejrzałam w tym roku! Wcześniej prezentowana była bowiem w Muzeum Sztuki Złotniczej, oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, które jest jej współorganizatorem i właśnie tam odwiedziłam ją w sierpniu. Więcej przeczytacie w poście pt. "Gdzieś w Polsce... w sierpniu 2024. Malownicza Lubelszczyzna, kolejny pałac na Mazowszu i pierwsze zwiastuny jesieni (a w kulturze wciąż lato...)". Tam również zobaczycie mnóstwo zdjęć, które powinny Was zachęcić do jej zobaczenia. W Warszawie zostanie do 3 sierpnia 2025 r. i chętnie wybiorę się na nią ponownie, choć pewnie dopiero wiosną, bo wyprawy do Wilanowa są dla mnie dość karkołomne. 

Nowe wystawy stałe

Na 6 grudnia 2024 r. zaplanowano otwarcie QueerMuzeum Warszawa. To pierwsze w Polsce i piąte na świecie muzeum historii społeczności queer. Stała wystawa będzie mieć postać linii czasu ukazującej wielowarstwową historię tej społeczności w Polsce. Na pierwszej z ekspozycji czasowych pt. "Dary" zaprezentowane zostaną zaś artefakty przekazane przez rodzimą społeczność LGBTQIAP+ wraz z historiami darczyńców.

WYDARZENIA PLENEROWE

Warszawa powoli szykuje się do Świąt Bożego Narodzenia. 23 listopada 2024 r. rozpoczął działalność jarmark świąteczny na Międzymurzu Piotra Biegańskiego, który potrwa aż do 6 stycznia 2025 r., natomiast na początku grudnia (oficjalna data nie została jeszcze podana) włączona zostanie iluminacja Krakowskiego Przedmieścia, Świętokrzyskiej i Placu Pięciu Rogów. Będzie taka sama jak w zeszłym roku, nawiązująca do wzornictwa PRL-u. Jak co roku ruszy też malownicze lodowisko na Rynku Starego Miasta, zaś na tory wyjadą specjalnie udekorowane tramwaje i składy metra.

(foto: iza & andy)

***

Warszawa przyłapana to cykl postów ukazujących się ostatniego dnia każdego miesiąca, opisujących to, co aktualnie dzieje się w stolicy i zapowiadających ciekawe wydarzenia kulturalne. Nie są to wpisy stricte podróżnicze, bowiem dość szybko się dezaktualizują. Jeśli jednak planujecie wizytę w Warszawie, to w najnowszym odcinku zawsze znajdziecie moje rekomendacje ciekawych wystaw w muzeach i imprez plenerowych. Cykl ma też charakter kronikarski i pozwala po jakimś czasie spojrzeć z pewnej perspektywy na zmiany, jakie wciąż zachodzą w tym niebanalnym mieście.

czwartek, 31 października 2024

Warszawa przyłapana... w październiku 2024

Mój warszawski październik, mimo że trzy z czterech weekendów spędziłam poza stolicą (o tym, gdzie, przeczytacie w poście pt. "Gdzieś w Polsce... w październiku 2024. Jesienne wyprawy w poszukiwaniu grzybów, smaków i... sztuki po Mazowszu i Lublinie (plus zapowiedzi na najpiękniejszy, przedświąteczny okres w roku)"), wcale nie był dużo spokojniejszy od września! Skupiłam się przede wszystkim na odwiedzaniu kolejnych galerii biorących udział w tegorocznej edycji Warsaw Gallery Weekend, ale znalazłam też czas dla tak medialnych wydarzeń jak wystawa Józefa Chełmońskiego w Muzeum Narodowym, czy otwarcie nowej siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

W ramach Warsaw Gallery Weekend obejrzałam trzy ekspozycje.

Pierwsza, pt. "Słońce na kartach książki" w Galerii Widna, zakończyła się 20 października 2024 r. Można było na niej zobaczyć twórczość Anny Panek, Kingi Nowak, Michała Bratko, Kornela Janczego, Jakuba Ciężkiego, Sławomira Brzoski i Wandy Czełkowskiej. Galeria zajmuje lokal, w którym dawniej mieścił się antykwariat z książkami Logos i właśnie do tego odwoływała się wystawa. Motywem przewodnim była książka. Prace nawiązywały do niej formą, także przez geometrię niektórych z nich i zwięzłością. Książki służyły też za "ekspozytory" dla części dzieł. Słońce, którego promienie wpadają przez wielkie okna galerii, stanowiło metaforę racjonalności, ale w zestawieniu z książką postrzeganą jako symbol wiedzy, było również próbą odczytywania na nowo uznanych konwencji myślowych. Wystawa była bardzo dobra, duży plus za pomysł na spojenie ekspozycji z miejscem jej prezentacji.








Dwie kolejne, w sąsiadujących ze sobą Galerii Monopol i BWA Warszawa, można jeszcze zobaczyć niemal do końca listopada 2024 r.

Galeria Monopol przygotowała prezentację najnowszych rysunków i ceramicznych rzeźb Róży Litwy o tajemniczym tytule "Ślad ślimaka". To moja pierwsza styczność z dorobkiem tej artystki. Dzieła, jak wskazuje tytuł ekspozycji, inspirowane są kształtem, jaki zostawia śluz ślimaka. W ten niekonwencjonalny sposób Róża Litwa opowiada o relacjach rodzinnych oraz rolach społecznych. Jest w tej wystawie coś jednocześnie i fascynującego, i głęboko niepokojącego. Zaskoczyła mnie bardzo, bo pierwotnie nie miałam jej na liście tych do odwiedzenia, a dość mocno mnie poruszyła, mimo prostej formy wyrazu. Trwa do 23 listopada 2024 r.






Z kolei w BWA Warszawa do 30 listopada 2024 r. można odwiedzić wystawę pt. "Plotkarze" - kolejną w ostatnim czasie poświęconą nieheteronormatywności. Biorą w niej udział Phillip Gufler, Karol Radziszewski i Jaanus Samma. Artyści sięgają do historii i poprzez queerowe wątki z życia znanych osób (pisarz, aktorka, malarka, sportsmenka) pokazują, że ta tematyka nie jest niczym nowym, a osoby nieheteronormatywne, czy interpłciowe, które żyły przed dziesięcioleciami, zapisały się swoimi dokonaniami w dziejach praktycznie całej Europy (na ekspozycji są odniesienia do historii Polski, Niemiec, Holandii i krajów bałtyckich).






Wystawa malarstwa Józefa Chełmońskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie anonsowana była od ponad roku i bardzo na nią czekałam, choć z tym artystą mam pewien problem. Bo z jednej strony jego obrazy nie porywają mnie w jakiś szczególny sposób, z drugiej zaś, są mi szalenie bliskie. Po pierwsze ze względu na niezłomność charakteru malarza. Bo choć zarzucano mu niedociągnięcia warsztatowe i mało chwytliwą tematykę płócien, do końca pozostał wierny swoim ideom i to w efekcie zadecydowało o sukcesie (plus oczywiście bystry marszand). Po drugie - przez ponadczasowe sąsiedztwo. Niedaleko Kuklówki, gdzie żył i tworzył, mam letni dom, więc w pejzażach lubię wypatrywać szczegóły z moich okolic, zgadywać, gdzie mogły powstać, czując się jednocześnie częścią tego skrawka Ziemi, który przez sto lat wcale się tak bardzo nie zmienił. Na wystawie pokazano ponad setkę obrazów oraz osobiste szkicowniki artysty. Jednym z obrazów otwierających wystawę jest "Wielki Piątek", który ze wszystkich dzieł Chełmońskiego zawsze robił na mnie największe wrażenie. Nie zabrakło też oczywiście takich klasyków jak "Babie lato", czy "Bociany". Prace ułożone są tematycznie, co sprawia, że ekspozycja jest nieco monotonna, bo w jednej sali zgromadzono np. same ujęcia koni, w innej same pejzaże. Brakowało mi jakichś ciekawych elementów aranżacyjnych, np. odtworzenia pracowni jak to miało wcześniej miejsce chociażby na wystawach Józefa Brandta, czy Olgi Boznańskiej i co wcale nie było niewykonalne, bo po Chełmońskim zachowała się oryginalna sztaluga (można ją obejrzeć w Dworku Adama Chełmońskiego w Adamowiźnie koło Grodziska Mazowieckiego i we wpisie pt. "Gdzieś w Polsce... w październiku 2023. Dworek, wille i piękna jesień na Mazowszu (plus tradycyjna zajawka na kolejne miesiące)", na ekspozycję nie została wypożyczona). Niemniej wystawę warto zobaczyć, bo jest jedną z tych obszernych monograficznych ekspozycji, które organizowane są raz na wiele lat i na zawsze zapisują się w historii muzealnictwa. W Warszawie zostanie do 26 stycznia 2025 r., potem pojedzie do Poznania i Krakowa. Ja zaś polecam po jej obejrzeniu wyruszyć po Mazowszu śladami Józefa Chełmońskiego.













I na koniec kilka słów o hucznym otwarciu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Komentarz na temat jego bryły sobie odpuszczę. Zaliczam się raczej do krytyków architektury budynku, ale gmach wznoszono przez pięć lat, więc koń, jaki jest, każdy widzi i nie rozumiem tej gównoburzy, która przetacza się teraz przez media społecznościowe (choć niektóre memy mnie śmieszą). Na stałą wystawę trzeba poczekać jeszcze do lutego przyszłego roku, póki co w programie otwarcia znalazła się niewielka ekspozycja pt. "Zapowiedź: Kolekcja MSN-u", która jest przedsmakiem tego, co będzie można tu obejrzeć w przyszłości. Obejmuje zaledwie 9 rzeźb i instalacji, no ale jest to start z wysokiego C. Magdalena Abakanowicz, Alina Szapocznikow, Monika Sosnowska, Sandra Mujinga, czy Cecilia Vicuña to są nazwiska, które zawsze się obronią. Wielkoformatowe realizacje rozrzucone są po salach na trzech piętrach pustych jeszcze wnętrz, ale dzięki temu można docenić kubaturę i możliwości wystawiennicze tego budynku. No dobra, tyle zachwytów, teraz nieco żali. W przestrzeni muzeum panuje straszny chaos. Po pierwsze, podczas gdy w jednej sali prezentowana jest instalacja, w sąsiedniej ustawiono stół do ping-ponga przyciągający głośne gromady nastoletnich amatorów tego sportu, natomiast w drugiej w czasie mojej wizyty akurat odbywał się performens polegający na wydawaniu z siebie jakichś dzikich dźwięków. W takich warunkach ciężko się skupić na sztuce. Po drugie, przez inny performens nie mogłam zobaczyć rzeźby Moniki Sosnowskiej, na której zależało mi szczególnie. I po trzecie, schody! Ja wiem, że ładnie wychodzą na zdjęciach, ale mam wrażenie, że połowa osób, które odwiedziły muzeum w pierwszych dniach, wcale nie była zainteresowana obcowaniem ze sztuką, tylko cykaniem fotek w zwiewnych sukniach na Instagrama na tych schodach właśnie tworząc dodatkowy tłok. Rzeźby i instalacje będzie można obejrzeć tylko do 10 listopada 2024 r. Dłużej, bo do 5 stycznia 2025 r., potrwa prezentowana na parterze wystawa towarzysząca tegorocznej edycji festiwalu Warszawa w budowie, ale o niej opowiem Wam oddzielnie, bo wybiorę się na nią za jakiś czas, gdy emocje otwarcia trochę opadną.








REKOMENDACJE NA LISTOPAD

WYSTAWY

17 października 2024 r. w Muzeum Warszawy otwarto ekspozycję pt. "Na miejscu i na wynos. Kuchnia warszawska" prezentującą historię Warszawy... od kuchni od średniowiecza aż po współczesność. Wystawa prezentuje zarówno kulturę przygotowywania posiłków w domach, jak i jadania poza nim. Pozwala prześledzić upodobania kulinarne mieszkańców w kontekście przemian społecznych, obyczajowych i politycznych. Wśród pokazanych eksponatów znalazły się odkrycia archeologiczne, przedmioty codziennego użytku, archiwalia, fotografie, a także dzieła sztuki z różnych okresów. Czasu na jej obejrzenie jest dużo, bo aż do 17 kwietnia 2025 r.

Z kolei od 23 listopada 2024 r. w Stacji Muzeum będzie można zwiedzić ekspozycję pt. "Architektura dworców kolejowych 1918-1939" poświęconą dworcom kolejowym wznoszonym w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Przedmiotem zainteresowania jest zarówno architektura budynków, jak i ich funkcjonalność oraz propagandowa rola dworców w odradzającej się Polsce. Pokazano jak zmieniały się style - od architektury dworkowej podkreślającej polskość, po modernizm będący ucieleśnieniem cywilizacyjnego postępu. Wystawa wykorzystuje multimedia. Trwa do 31 sierpnia 2025 r.

WYDARZENIA PLENEROWE

W dniach 15-17 listopada 2024 r. odbędzie się kolejna edycja Festiwalu Otwarte Mieszkania, której przyświeca hasło "Niesamowitości". I faktycznie będzie można odwiedzić niesamowite miejsca! W programie znajdzie się m.in. spacer po wieczornej Pradze z latarkami, zwiedzanie zabytkowej apteki przy Nowym Świecie 18/20 z wykładem o truciznach, zwiedzanie piwnic Pałacu Kultury i Nauki, pracowni Rajmunda Ziemskiego, czy kamienicy przy Bagateli 12 z pokazem filmu Themersonów, wybitnych polskich artystów kina eksperymentalnego i animacji. Na większość wydarzeń obowiązują zapisy.

***

Warszawa przyłapana to cykl postów ukazujących się ostatniego dnia każdego miesiąca, opisujących to, co aktualnie dzieje się w stolicy i zapowiadających ciekawe wydarzenia kulturalne. Nie są to wpisy stricte podróżnicze, bowiem dość szybko się dezaktualizują. Jeśli jednak planujecie wizytę w Warszawie, to w najnowszym odcinku zawsze znajdziecie moje rekomendacje ciekawych wystaw w muzeach i imprez plenerowych. Cykl ma też charakter kronikarski i pozwala po jakimś czasie spojrzeć z pewnej perspektywy na zmiany, jakie wciąż zachodzą w tym niebanalnym mieście.