poniedziałek, 15 maja 2017

Kirkut w Tarczynie

Trochę mnie zmroziło, gdy w Internecie jakiś czas temu zobaczyłam zdjęcia z cmentarza żydowskiego w Tarczynie, który stał się... nielegalnym wysypiskiem śmieci. Nieliczne macewy i ich fragmenty ledwo wystawały spomiędzy niebieskich worków na śmieci, plastikowych butelek po napojach, czy rozmaitego rodzaju gruzu z rozbiórek domów.

Do wybuchu II wojny światowej ludność żydowska stanowiła około połowę mieszkańców Tarczyna (według spisu powszechnego z 1921 r. spośród 2526 mieszkańców, 1427 miało pochodzenie żydowskie). Działała synagoga i mykwa. Dziś miasto wydaje się całkiem o tym nie pamiętać. Na oficjalnej stronie internetowej miasta i gminy próżno szukać choćby wzmianki o mieszkańcach wyznania mojżeszowego. Nie wspomina o nich zakładka poświęcona historii, a wśród wymienionych zabytków nie przeczyta się ani słowa na temat kirkutu, choć sporo miejsca poświęcono katolickiej nekropolii parafialnej, a przecież miejsca spoczynku mieszkańców Tarczyna, choć różnych wyznań, znajdują się w odległości kilkuset metrów od siebie. Miasto jest za to dumne z tego, że przed wojną przez jakiś czas mieszkała tu Irena Sendlerowa, która z narażeniem życia wynosiła żydowskie dzieci z warszawskiego getta.



Znajdujący się na obrzeżach Tarczyna (przy ul. Długiej, która odchodzi od ul. Mszczonowskiej mniej więcej vis a vis cmentarza rzymskokatolickiego) kirkut został znacznie zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej. Większość macew porozbijano. Po wojnie teren zaczął zarastać. Lata zapomnienia, przyroda i ludzki brak wrażliwości dopełniły dzieła, bowiem mimo tablicy z informacją o zakazie zaśmiecania, miejsce stało się nielegalnym wysypiskiem wszelkiej maści odpadów.



Na szczęście znaleźli się ludzie, którym los cmentarza i pamięć o tych, którzy zostali na nim pochowani nie były obojętne. W ubiegłym roku wolontariusze skupieni w dwóch społecznościach na Facebooku (Obserwator Tarczyński i Okruchyhistorii.pl) zapoczątkowali akcję porządkowania kirkutu. Wszystko przy zachowaniu wytycznych sprzątania cmentarzy Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy i Holocaustu. Porządki są kontynuowane w tym roku (kolejny etap już w najbliższą sobotę o godz. 9:30). Wycięto także drzewa.



Dzięki pracom porządkowym udało się odsłonić kilkanaście macew. Na niektórych zachowały się przykłady symboliki nagrobnej, ale większość przetrwała jedynie we fragmentach. Sporo z nich zapewne zostało rozkradzionych. Na terenach ubogich w piaskowiec, z którego często wykonywane były żydowskie nagrobki, z macew robiono m.in. tarcze szlifierskie, czy żarna. Na tarczyńskim kirkucie można zobaczyć jeden przykład nagrobka zbezczeszczonego w ten sposób i nie jest to wcale odosobniony przypadek, choć ten jakimś cudem wrócił na swoje miejsce. Fotograf Łukasz Baksik przez kilka lat (2008-2012) jeździł po Polsce i fotografował macewy wykorzystywane w ten sposób. Powstała z tego bardzo ciekawa wystawa (i album) pt. "Macewy codziennego użytku", którą zobaczyć można było w Warszawie, Krakowie i w Mińsku na Białorusi.



Mniejsze i większe kawałki płyt nagrobnych można zobaczyć na niemal całym terenie kirkutu. Trzeba patrzeć pod nogi, bo niektóre ledwo wystają spod ziemi. Trzeba także uważać na pnie świeżo usuniętych drzew, które, zgodnie ze wspomnianymi wytycznymi sprzątania cmentarzy żydowskich, zostały obcięte tuż przy ziemi, bowiem wyrywanie drzew i krzewów z korzeniami jest zabronione.














Cmentarz powoli odzyskuje charakter nekropolii, choć wiele jest jeszcze do zrobienia. Najważniejsze, że udało się usunąć zalegające sterty śmieci, które mieszkańcom Tarczyna wystawiały niezbyt pochlebną opinię. Warto byłoby teraz także wspomnieć o kirkucie wśród zabytków polecanych turystom odwiedzającym miasto.   

2 komentarze:

  1. Miło by było się spotkać przy okazji kolejnej akcji sprzątania w tą sobotę. Im nas więcej będzie tym szybciej skończymy. Zapraszamy
    Darek Noiszewski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już niestety mam plany na sobotę, ale również gorąco zachęcam do udziału w akcji.

      Usuń