wtorek, 21 lipca 2015

Samochodem na Korfu

Budzik niemiłosiernie wyrwał mnie ze snu o 2:00 w nocy - jak zawsze, gdy ruszamy w długą trasę. Szybki prysznic, bagaże do samochodu, łyk kawy dla mnie, po kubku mleka dla chłopaków. Kanapki na drogę zrobiłam wieczorem, więc śniadanie zjemy już po drodze. Przed nami ok. 2200 km przez Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię (jeździmy przede wszystkim płatnymi autostradami) - aż na grecką wyspę Korfu, dlatego najlepiej wyjechać jeszcze przed świtem. Dzieciaki i tak zaraz zasną i obudzą się pewnie dopiero, gdy będziemy mijać polską granicę, przesypiając piękny wschód słońca (w tym roku zastał nas wcale nie tak daleko od Warszawy, bo w okolicach Żyrardowa, wszak pod koniec czerwca, gdy rozpoczynaliśmy podróż, słońce wstaje dość wcześnie). Często dostaję pytania, jak chłopcy znoszą tak długą podróż. Doskonale sprawdza się samochodowe DVD oraz wszelkiego rodzaju zabawy skupiające dziecięcą uwagę choć na chwilę np. rozpoznawanie marek mijanych samochodów czy szukanie restauracji, w której moglibyśmy zatrzymać się na obiad.



To nie jest dystans, który można pokonać na raz, więc trasę jak zwykle (już czwarty raz ruszyliśmy autem na południe Europy) podzieliliśmy na trzy odcinki. Pierwszy zawsze jest najdłuższy i jakby nie planować, nocleg i tak wypadnie na Węgrzech. W zeszłym roku w drodze na Thassos zatrzymaliśmy się w Budakeszi, nieopodal Budapesztu. W tym roku postanowiliśmy pojechać 80 km dalej, bo bardzo chciałam zobaczyć Kecskemét o bajkowej architekturze. Zarezerwowaliśmy nocleg w miarę blisko centrum miasta, przez booking.com. Dotarliśmy na miejsce ok. 17:00 i od razu niemiła niespodzianka, bowiem okazało się, że nastąpiła zmiana miejsca noclegu. Nie dostaliśmy wcześniej żadnej informacji na ten temat, a nowe miejsce było dużo dalej od centrum. Byłam zła, jednak nowy apartament okazał się bardzo przyjemny, do dyspozycji mieliśmy własny domek z miejscem parkingowym. A po piętnastominutowym spacerze byliśmy już w centrum. Miało być zwiedzanie, a tymczasem okazało się, że w mieście trwa festyn winiarski. Mnóstwo było stoisk z lokalnymi winami, palinkami (Kecskemét słynie z produkcji tego trunku) i tokajami. Do tego węgierski street food w najlepszym wydaniu: langosze, sajtosze i moje ulubione kürtős kalács. Przepadliśmy! A o mieście i festynie opowiem następnym razem.


Wina i tak nie mogliśmy za dużo wypić, bo nazajutrz czekała nas dalsza droga, do Macedonii. Niestety w tym malowniczym kraju poza miejscowościami turystycznymi ciężko jest znaleźć jakiś fajny hotel czy motel. Zatrzymaliśmy się w hotelu niemal przy samej autostradzie, w miejscowości Negotino w pobliżu stanowiska archeologicznego w Stobi, które zwiedziliśmy z zeszłym roku. To był najcięższy dzień naszej podróży, więc zjedliśmy kolację i zwyczajnie padliśmy. Teraz żałuję, że mimo wszystko nie wykrzesaliśmy z siebie resztek sił i nie wybraliśmy się do miasteczka.

Kozy pasące się tuż przy autostradzie w Macedonii

Do granicy z Grecją (przejście graniczne Gevgelija - Evzoni) zostało już tylko ok. 80 km. Chcieliśmy dotrzeć tam jak najwcześniej mając cały czas w pamięci ubiegłoroczny przymusowy postój, który trwał chyba półtorej godziny. Tym razem na szczęście udało się przejechać bez problemów, ale gdy w drodze powrotnej przekraczaliśmy granicę w tym samym miejscu o podobnej godzinie, kolejka aut czekających na wjazd do Grecji była już prawie taka, jaką pamiętam sprzed roku, więc chyba po prostu mieliśmy szczęście.


Po przestawieniu zegarków o godzinę do przodu, dalej, prawie do samego portu w Igoumenitsy, jedzie się autostradą Egnatia Odos, o której tak pisał Dionisios Sturis w książce "Grecja. Gorzkie Pomarańcze": Nowoczesna, czteropasmowa nudna autostrada Egnatia Odos - duma co najmniej kilku greckich premierów i ministrów transportu. Jej budowa trwała dziewiętnaście lat i pochłonęła miliardy euro. Łączy Trację z Adriatykiem, a także główne miasta północnej Grecji, cztery najważniejsze porty, pięć lotnisk i strefy ekonomiczne.* Wcale nie jest nudna! Droga wije się malowniczo przez góry, prowadzi tunelami (niektóre mają po 2-3 km długości) i wiaduktami zawieszonymi nad dolinami. Wokół strzeliste szczyty, na zboczach których od czasu do czasu pojawiają się niewielkie wioski, a miasta majaczą gdzieś w oddali. W górach żyją niedźwiedzie, które mogą przechodzić przez autostradę. Niestety po drodze jest dość kiepska infrastruktura, jeśli chodzi o stacje benzynowe lub inną możliwość postoju, gdy z tylnego siedzenia nagle rozlega się: Mamo, siku!.





Autostradą wjeżdża się niemal do samego portu w Igoumenitsy, skąd odpływają promy na Korfu - do stolicy wyspy, miasta Korfu lub do położonego na południu wyspy Lefkimi. My płynęliśmy do stolicy. Koszt przewiezienia samochodu, dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci (5 i 7 lat) to 70 euro w jedną stronę. Jeśli wykupi się od razu rejs powrotny na konkretny dzień to całkowity koszt w obie strony wyniesie 100 euro, więc chyba warto. Nie trzeba od razu wybierać konkretnej godziny powrotnego rejsu. Dostaje się voucher, który w kasie wymienia się na bilety pół godziny przed planowanym wypłynięciem.


Rejs trwa półtorej godziny. Korfu wita widokiem kamienic jakby przeniesionych tu z Wenecji, niemal wyrastających z wody, jachtów cumujących w niewielkim porcie i wodolotów zmierzających do brzegu. Widok tak mało grecki, że aż nierzeczywisty!


Do Kassiopi - miasteczka na północy wyspy, w którym mieliśmy zostać przez kolejne 13 dni, ze stolicy jest już tylko 36 km. To najbardziej górzysta część Korfu, więc droga raz wspina się, raz opada w dół i co chwilę zakręca, a przez otwarte okno wpada gorące powietrze. Cudownie znów być w Grecji!


Dziękuję Dorocie z bloga Sałatka po grecku za pomoc w wyborze miejscowości. Kassiopi okazało się strzałem w dziesiątkę. Dziękuję także Mai i Marcinowi, moim ulubionym travelkom, za mnóstwo pięknych zdjęć i cennych informacji praktycznych przed wyjazdem (także o biletach powrotnych na prom) oraz Ewie z bloga Daleko Niedaleko za miłe, choć krótkie, spotkanie. Zawsze powtarzam, że jak w podróż, to tylko z cudownymi polskimi blogerami podróżniczymi!

* D. Sturis "Grecja. Gorzkie Pomarańcze", wyd. Wydawnictwo W.A.B, 2013, str. 115

(foto: iza & pwz)

13 komentarzy:

  1. Polecamy się na przyszłość ;) Sama trasa samochodem to już wielka przygoda, a co dopiero zobaczenie tylu miejsc. Pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego jeździmy samochodem! Informacje od Was są nieocenione, a na przyszłość mam już cały zestaw pytań dotyczących Chorwacji, którą sobie wymyśliłam na przyszły rok ;-)

      Usuń
    2. Chętnie pomożemy i czekamy na zestaw pytań :)

      Usuń
  2. Dzień dobry,
    Zwiedziłem b. Jugosławię i Albanię. Teraz przyszła kolej na Grecję - Korfu.
    Zawsze z rodziną jedziemy własnym samochodem. Początek W-wa.
    Szukałem w Internecie wpisów osób, które były na Korfu własnym samochodem. To - jak dla mnie jest pierwszy wpis, który znalazłem, że Państwo byliście na Korfu własnym samochodem i do tego po trasie, która nam również odpowiada.
    Moje Pytania są następujące:
    Dlaczego jedziecie samochodem? Większość Internautów leci samolotem lub jedzie do Wenecji, a później promem. Dla nas będzie to ważna informacja.
    Jaki rejon czy miejscowość na pierwszy wyjazd Państwo polecacie?
    Na Korfu planujemy wyjazd w czerwcu (14 - 30) (jak zawsze) - czy powinienem rezerwować miejsce?
    A może Państwo coś polecacie?
    Będę wdzięczny za odpowiedź
    Z poważaniem
    Marek t.508021701

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeździmy na greckie wyspy samochodem właściwie z dwóch względów: po pierwsze dla czteroosobowej rodziny wychodzi taniej niż samolotem (cen promu z Wenecji nie sprawdzałam), a po drugie stacjonarny pobyt na wyspie łączymy ze zwiedzaniem. W tym roku były to Saloniki, Belgrad i Wiedeń, w zeszłym roku wracając z Thassos (też autem) byliśmy w Macedonii i Budapeszcie. Jeśli chodzi o Korfu byliśmy na północy wyspy, w miejscowości Kassiopi (Hotel Philippos, z basenem, ale z własnym wyżywieniem). To raczej spokojna miejscowość, bez dyskotek, choć jak najbardziej turystyczna. Polecam bardzo, choć nie wiem, czego Państwo szukają. Na północy popularnymi miejscowościami wypoczynkowymi są także Acharavi, Roda czy Sidari. W tym roku byliśmy w Grecji na początku lipca, ponieważ jedno nasze dziecko chodzi już do szkoły, ale wcześniej jeździliśmy właśnie w drugiej połowie czerwca i uważam, że to najlepszy czas na wakacje! Ceny są wówczas niższe i nie ma jeszcze tłumów turystów. My zawsze rezerwujemy apartamenty w Polski, ale podejrzewam, że na miejscu też nie powinno być problemów ze znalezieniem noclegu. Zapraszam do lektury postów na blogu poświęconych Korfu.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo Pani za odzew.
      My również lubimy (szczególnie ja) też jeździć własnym samochodem i lubimy zwiedzać. Nie bez znaczenia są mniejsze koszty i wygoda na miejscu.
      Wiele osób w internecie proponuje północ wyspy Korfu, tak więc będziemy przygotowywać się do pobytu w tym rejonie.
      Lubimy spokój i ciszę. Nie tęsknimy za rozrywkami i hałasem na plaży czy w domu. Zawsze zwiedzamy najbliższą okolicę. Zawsze też jeździmy na różne plaże. Staramy się wybierać miejsce z małą ilością schodów (syn ma spore kłopoty z chodzeniem, a i my jesteśmy już nie młodzi).
      Do dalekich wyjazdów ze względu długość dnia zawsze wybieram czerwiec.

      Dla mnie najwięcej problemów stanowi znalezienie odpowiedniego hotelu czy apartamentu. Raz jest dobrze, raz źle. Dotychczas nie rezerwowałem żadnego hotelu przez np.: Booking. Nie wiem czy dobrze czy źle. Co Pani radzi?
      Czy wspominany Hotel Philippos miał dostęp do wifi? A może ma Pani maila do hotelu? Proszę napisać jaka może być cena właśnie w czerwcu za apartament dla 4 dorosłych osób (2 pokoje z kuchnią). Czy można się targować?
      W przyszłym roku planuję trasę: W-wa, Budapeszt, nocleg w Beška (Pansion Sidro nad Dunajem – polecam), dalej Skopje (tu 2-dniowy pobyt), Berat w Albanii (też 2 dni) i dalej Ksamil (vis-à-vis Kassiopi) – tu 6-7 noclegów.
      Dalej przez Igoumenítsa na Korfu – tu 7-8 noclegów. Powrót do domu: Igoumenítsa, Meteory w Kalambaka i dalej Macedonia, Serbia,… Proszę o własne stanowisko odnośnie meteorów – czy warto, uwzględniając czas powrotu. Czy jak niektórzy napisali Wyspa Lefkada jest bardziej atrakcyjna od Korfu pod względem widoków i plaż?
      Pozdrawiam Marek

      Usuń
    3. Bardzo fajny plan podróży! W Skopje byliśmy w zeszłym roku i uważam, że to jedno z najciekawszych miast w Europie. Albanii jeszcze niestety nie odwiedziliśmy, ale mamy w planach. Z Albanii też można dostać się promem na Korfu, nie trzeba jechać do Igoumenitsy.
      W Hotelu Philippos mieliśmy właśnie apartament z dwoma sypialniami i aneksem kuchennym. Był oczywiście dostęp do WiFi. Tylko apartament był na drugim piętrze, a najlepszy dla Państwa byłby na parterze, ale o to trzeba by już było pytać bezpośrednio w hotelu. Adres e-mail oraz cennik powinny być na stronie hotelu: www.philipposkassiopi.com. My znaleźliśmy ten hotel na booking.com, ale napisaliśmy bezpośrednio na e-mail ze strony internetowej. Zaoszczędziliśmy w ten sposób 150 euro na trzynastu noclegach. Ceny na booking.com są zazwyczaj wyższe, ponieważ hotele płacą serwisowi prowizję od pośrednictwa. Jednak serwisy typu booking.com są niezastąpione, jeśli chodzi o wynajem apartamentów od prywatnych właścicieli np. mieszkań w blokach czy kamienicach, bo takie lokale nie mają zazwyczaj własnych stron internetowych, a często są doskonale położone.
      Z Hotelu Philippos do plaż w Kassiopi jest ok. 800-1000 m, ale można dojechać samochodem. Plaże są kamieniste, nie wiem, czy syn dałby tam radę się poruszać. Ok. 4 km od Kassiopi jest piaszczysta plaża bez schodów i samochodem można dojechać praktycznie na samą plażę (bezpłatny parking jest przy nadmorskiej tawernie).
      W Meteorach byłam ostatnio kilkanaście lat temu, ale na pewno warto je odwiedzić, ale trzeba poświęcić dwa dni, bo monastyrów jest kilka i w ciągu dnia mają przerwy.
      Lefkada była w tym roku dość popularna wśród blogerów. Niestety nie umiem o niej nic powiedzieć. Proponuję zajrzeć na bloga Całe życie w podróży, na którym znajduje się szczegółowy opis różnych miejsc na wyspie oraz spora garść informacji praktycznych.
      Jeśli choć trochę mogłam pomóc - bardzo mnie to cieszy i życzę udanej podróży do Grecji!

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
      Informacje o hotelu Philippos są wyczerpujące – skorzystamy. Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące booking.com.
      Proszę napisać: jak Pani sądzi czy jak wyjadę na Korfu bez rezerwacji w 2-połowie czerwca to jest możliwe:
      • znalezienia noclegu (myślę o północnej części wyspy) oraz
      • czy cena ok. 15 € ww. czasie za nocleg od 1 osoby jest mała czy duża w przeciętnym hotelu bez wyżywienia?
      W Albanii czy Czarnogórze 15 € w tym okresie jest wysoka – to byłby b. ładny apartament.

      Natomiast jeżeli chodzi o Albanię to polecam zwiedzanie m. Berat. Planujemy tam ponowny wyjazd do Vili LILI Guest House vilaliliberat.com (co za ludzie, a jakie jedzenie. 50 € za 3 osoby ze śniadaniem i obiadem (chyba z 10 dań)). Przełęcz Llogara za Vlore jadąc w kierunku Himare robi wrażenie. W m. Dhërmi za nocleg w czerwcu 2X2 płaciłem 40 €. W Albanii drogi główne – lepsze niż w Polsce, ale pozostałe b. złe. Albania jeżeli chodzi infrastrukturę turystyczną to jeszcze egzotyka. Na prom Saranda Igoumenits trudno dostać bilet na samochód.
      Pomogła mi Pani bardzo w podjęciu decyzji o wyjeździe na Korfu – dziękuję.
      Marek

      Usuń
    5. Trudno przewidzieć jakie ceny będą w przyszłym sezonie, bowiem Grecja, w ramach reform pozwalających jej na wyjście z kryzysu, podniosła VAT na usługi turystyczne. Ceny zatem pewnie wzrosną. A Korfu i tak nie jest tanią wyspą. To pierwsza z greckich wysp, na której zaczęła rozwijać się turystyka. Jest bardzo popularna wśród Brytyjczyków. Mam porównanie jedynie do cen z Thassos i na Korfu wszystko jest mniej więcej o połowę droższe. W tym roku w czerwcu za 60 € na pewno by się udało znaleźć ładny apartament. Nawet w lipcu hotele nie miały pełnego obłożenia. Być może miał na to wpływ kryzys właśnie i medialne doniesienia, że brakuje paliwa, bankomaty nie wypłacają gotówki itp. Byliśmy właśnie w tym okresie i nic takiego nie miało miejsca. Ale możliwe, że turystów było mniej, nie umiem jednak tego powiedzieć na 100%. Trzeba by było zapytać kogoś, kto na wyspie był także w poprzednim sezonie i ma porównanie.

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję za wyjaśnienia.
    Pozwoli Pani, że jak będę miał jeszcze pytania to napiszę
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Będę się starała pomóc.

      Usuń
  4. Dzień dobry,.
    Jak wiadomo wszem i wobec uznaję Panią jako główną specjalistkę od KORFU.
    I tu czytając różne informacje o wyspie mam pytanie: dlaczego na wypoczynek wybraliście Państwo miejscowość Kassiopi, a nie Paleokastritsę, a o której wszyscy piszą, że jest najładniejsza na Korfu?
    Dla mojej rodziny jest to ważna informacja.

    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa, choć wcale nie uważam się za specjalistkę od Korfu. Jest nią bez wątpienia Dorota prowadząca bloga Sałatka po grecku, która mieszka w Grecji, a w sezonie organizuje wycieczki po Korfu dla Polaków. To ona pomogła mi w wyborze miejscowości. Zależało nam, żeby było spokojnie, ale jednocześnie, żeby to była większa miejscowość, taka z tawernami i kramami z pamiątkami. Takie właśnie jest Kassiopi. Dodatkowym atutem jest to, że jest to miejscowość nie tylko dla letników, ale normalnie żyją tam ludzie i mieszkają przez cały rok. Jest mały port a w okolicy hodowle ryb. Paleokastritsa jest faktycznie piękna, ale bardzo zatłoczona. Pomijając turystów, którzy spędzają tam wakacje, codziennie przez miejscowość przetaczają się autokary z wycieczkami, bo Paleokastritsa to jeden z obowiązkowych punktów do odwiedzenia w czasie pobytu na Korfu i jest w programach wszystkich wycieczek po wyspie.

      Usuń