środa, 11 listopada 2015

Street art w Forcie Bema - ekspozycja 2015

Gdy w lipcu zwiedzałam Belgrad i trafiłam na tamtejszą uliczną galerię w Čavketov Pasaž pełną street artu i ciekawych instalacji, pomyślałam, że przecież podobne miejsce mam w Warszawie i to właściwie tuż za miedzą, a nigdy tam nie byłam! Pochmurny świąteczny dzień idealnie nadawał się, by to nadrobić, zamiast oglądać w telewizji relację z Marszu Niepodległości i patrzeć na podekscytowanych dziennikarzy czekających, aż wreszcie zacznie się jakaś zadyma. 

Fort Bema, bo o nim pomyślałam, pamięta czasy carskiego panowania w Warszawie (choć dzisiejszą nazwę otrzymał dopiero w 1921 r.). Przez dziesięciolecia jego teren pełnił wyłącznie funkcje wojskowe. W latach osiemdziesiątych został przekazany Wojskowemu Klubowi Sportowemu Legia Warszawa, ale rewitalizację przeszedł dopiero w 2002 r. Wówczas odgruzowano dziewiętnastowieczne budynki wchodzące w skład fortu. Jednak przez kolejnych dziewięć lat stały niewykorzystane. W 2011 r. we wnętrzach Koszar Północnych urządziła się Galeria Forty/Forty (40/40). Ściany zostały pomalowane na biało i oddane we władanie artystów ulicznych reprezentujących rozmaite style street artu. W kolejnych odsłonach można było zatem zobaczyć graffiti, szablony, vlepki, plakaty, a także rozmaite instalacje. Tu swoje koronki plotła NeSpoon (w każdej edycji, także tegorocznej). Do współpracy co roku zapraszani są także artyści z zagranicy. Obrazy zmieniają się niczym wystawy czasowe w muzeum, przynajmniej raz w roku. Poza tym każdy może tu przyjść i zostawić coś po sobie. Bo taka właśnie jest sztuka uliczna...





NeSpoon i Maniak

Arkadiusz Andrejkow (Masz)

Taki Myk (Wx2)

Taki Myk (Wx2)

Taki Myk (Wx2)

Taki Myk (Wx2)

Monstfur

Pantonio (Portugalia)

Ufo Cinque (Włochy) - te kawałki papieru na górze to pozostałość po papierowej instalacji

Lucy McLauchlan (Wielka Brytania)

Lucy McLauchlan (Wielka Brytania)

Anagaro (Indonezja)

Anagaro
Anagaro

Anagaro (Indonezja)

Matchez i Otysz

Matchez i Otysz

Vera King


Pozostałe budynki wchodzące w skład fortu nie są wykorzystywane, ale ich ściany stały się także miejscem spontanicznej twórczości artystycznej. Większość to zwyczajne bazgroły, lecz gdzieniegdzie można znaleźć coś ciekawego.






Dziś na terenie fortu odbywał się wyścig kolarski, co niestety znacznie utrudniało poruszanie się po jego terenie, dlatego o samym forcie opowiem innym razem, pewnie już w przyszłym roku, gdy pojadę obejrzeć nową ekspozycję w fortecznej galerii.

(foto: iza & andy)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz